niedziela, 29 września 2013

Rozdział 37

Czekałaś zaniepokojona siedząc obok Niall'a na kanapie w salonie. To było niepokojące. Bałaś się że jednak cię wyrzucą, że nie będziesz miała dokąd iść. Usłyszałaś jak ktoś schodzi po schodach. Kiedy spojrzałaś w stronę progu od salonu zobaczyłaś Harry'ego, Louis'a i Liam'a. Teraz kiedy wszyscy byliśmy razem mogłaś przejść do rozmowy.
-Cześć wszystkim- przywitali się równo Liam i Louis po czym usiedli obok was na kanapach.
-A co ty tu robisz?- zapytał ze zdziwieniem Liam.
-Właśnie...-Podrapałaś się niezręcznie po szyi i spojrzałaś na ziemię.
-Chciałaby z nami zamieszkać- usłyszałaś jak z niezręcznej sytuacji wyciąga cię Harry stojąc w progu i opierający się o bok ściany.
-Co?- spojrzał na ciebie Louis.
-Rozumiem...wiesz w sumie przepraszam. Nie znamy się za wiele a ja chcę z wami mieszkać. To nie pojęte.
-Nie, nie przepraszam.- powiedział Louis i zatrzymał cię gdy próbowałaś wstać.
-W porządku jeśli nie mogę to rozumiem, nie ma problemu.
-Myślę że możesz ale dlaczego? przecież twoja ciocia...wujek co oni na to powiedzą nie sądzę aby się zgodzili.
-To jest ta czarna strona całej tej sytuacji...- spuściłaś ponownie swój wzrok.
-Ciocia jej zagroziła że jeśli nadal będzie utrzymywała ze mną kontakt wróci do Polski. Spotkaliśmy się od razu po tym zakazie a jej wujek nas widział. W czwartek ma lot do Polski. Oboje tego nie chcemy...- w szybkim tempie wyjaśnił Harry na co wszyscy zamilkli.
-Tak, dokładnie tak- pokiwałaś głową.
Louis nabrał powietrza do klatki piersiowej i głośno je wydmuchał pocierając swój kark.
-Myślę, myślę że chyba możesz zostać. Przynajmniej jak dla mnie.-powiedział.
Spojrzałam pytająco i błagalnie na Liama który tylko pokiwał głową.
-Jeśli nie...
-[t.i] jest w porządku.-odparł.
-a co z waszą szkołą?- spytał Louis.
-Dokończymy ten  rok później zobaczymy.- odparł Harry.
-Ale oni będą cię szukać, będą tutaj przychodzić, to są  nowe problemy.-powiedział Liam.
-Więc to jednak problem?- spojrzałaś na niego i wstałaś powoli kierując się w stronę wyjścia. to brzmiało jak stwierdzenie nie jak pytanie.
-Nie, to nie tak. po prostu mówię co się wydarzy.
-Jasne.- odparłaś i opuściłam pokój.
************************
Krótki bo brak czasu. Chciałabym sprawdzić czy jesteście. Przepraszam że tak późno no ale tak wyszło.... http://onedirectionmyhistory.blogspot.com/

niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 36

Ten rozdział będzie dla Ady nie posiadam innych informacji prócz imienia ponieważ komentarz został dodany anonimowo. Wiem skarbie że cię zdenerwowałam z resztą miałam prawo was wszystkich. dziękuję za szczere słowa mam nadzieję że jesteś i przeczytasz ta dedykację dzięki :*
http://kochamcietakiegojakijestes1d.blogspot.com/2013/04/informacja.html?showComment=1375393651979#c1198339541098500938  ostatni kom. ;)

___________________________________________________________________________

Godzina 6:00 rano. Strasznie ciemno za oknem. Spojrzałaś na Zayna. Nadal spał. Delikatnie odkryłaś się i wyszłaś z łóżka. Nic nie było widać w pokoju a ponieważ za bardzo go nie znałaś uderzyłaś w szafkę która stała obok drzwi zwalając z niej jedną z figurek która się zbiła. Chłopak szybko się obudził i zapalił lampkę obok siebie.
Kiedy spojrzałaś na ziemię zobaczyłaś krwawiącą stopę której nawet nie czułaś że coś się stało.
-hej co się stało?- spytał zaspany Zayn wstając z łóżka i podchodząc do ciebie.
-Uważaj.
Mulat raptownie się zatrzymał.
-Strasznie cię przepraszam. Nie wiedziałam że tu cokolwiek stoi.
-Przestań. Chodź tutaj powoli i siadaj na łóżko. Przecież się wykrwawisz.
Pomógł ci przejść z miejsca na wskazane przez niego.
-Zaraz wrócę- oznajmił ci i wyszedł z pokoju.
Słyszałaś jak biegł po schodach na dół.
Po chwili w progu zobaczyłaś Harry'ego zaspanego razem z Niall'em.
-Zayn co... [t.i.]?- zdziwił się zielonooki.
-hej?- powiedziałaś nieśmiale.
-Co ci się stało? co ty tu robisz?
Szybko podszedł do ciebie i usiadł obok obejmując cię.
-Mogę ci to wyjaśnić później?
-Nie mów mi teraz.
-Koniecznie?
Przerwał wam Zayn który przyszedł z namoczoną ścierką, wodą utlenioną oraz bandażem.
-Zayn może ty mi wyjaśnisz?
-A poczekasz?- Spojrzał na niego po czym kucnął przy tobie.
Zaczął powoli wycierać twoją stopę mokrą  ścierką. Robił to strasznie delikatnie. Kiedy została tylko rana polał ją wodą utlenioną.
-Przestań to boli!- powiedziałaś z uniesionym tonem.
-No inaczej nie będzie!- odparł.
Polał po raz kolejny a po twoim policzku poleciały pojedyncze dwie łzy.
-Hej, hej, hej daj spokój już kończy dasz radę.- Mocniej objął cię Harry.
Niall nie odezwał się w tamtym momencie ani słowem. stał i się wszystkim przyglądał.
Zayn zaczął obwijać już twoją stopę.
-Będzie okej.- Wstał od ciebie i wyszedł z pomieszczenia.- zostaw ich, chodź- zabrał Niall'a. zamknęli za sobą drzwi i odeszli.
-Powiesz mi wreszcie co tu robisz?- spojrzał na ciebie chłopak.
-Uciekłam stamtąd. Tam leżą moje rzeczy- wskazałam na plecak.- Nie chcę stąd wyjeżdżać. Strasznie was kocham i jeśli nasz związek jest przelotną miłością to i tak nie żałuję że mogę zniszczyć swoją rodzinę tracąc również ciebie. Jeśli ustalicie że nie mogę tu być, nie wiem będę przeszkadzać, powiedzcie mi to ja znajdę hotel i jakoś przetrwam bo do Polski nie wrócę.
-Nie w żadnym wypadku pogadam z chłopakami, ty tu zostaniesz tyle ile potrzebujesz, z resztą zamieszkać również możesz ale oni będę cię szukać to jest pewne.
-Wiem dlatego chcę żebyście mnie chronili i kryli. Na pewno kiedy zobaczą że mnie nie ma przyjdą tu. Wtedy powiecie im że mnie tu nie ma i nie macie pojęcia gdzie jestem.
-A co ze szkołą? co z nami?
-Szkoła..jakoś ją przetrwam. a z nami? to zależy co ty byś chciał aby było.
-Chciałbym aby było jak dawniej.
-W porządku. Obiecuję ci że tak będzie.
-Że co?
-Obiecuję ci że będzie jak dawniej tylko proszę pomóż mi w tym.
-Beze mnie chyba nic nie wyjdzie- uśmiechnął się,
-Raczej tak- odwzajemniłaś uśmiech.
-Co ty robisz w sypialni Zayn'a?
-W nocy gdy przyszłam do was on wstał pierwszy i mi otworzył drzwi. Zaprowadził mnie do siebie. Nie chciał ciebie budzić. Mam nadzieję że nie masz nic za złe że spałam w jego łóżku ale nie miałam gdzie indziej.
-Nie, nie mam. Dobrze że w ogóle ktokolwiek ci otworzył.
-Idziesz dziś do szkoły?- spytałaś.
-Nie, trzeba ci tutaj pomoc, o wszystkim pogadać. Myślę że oboje sobie odpuścimy. Jutro pójdziemy. Chodź pomogę ci zejść na dół zjesz śniadanie.
-Nie jestem głodna.
-Nie zaczynaj.
-Na prawdę, dziękuję ale nie chcę.
-Wkurzasz mnie.
-No czasem będę.
Harry wstał pierwszy.
-Pomogę ci zejść.
-Ale ja sobie świetnie poradzę.
Wstałaś. Zrobiłaś pierwszy krok i upadłaś na klatkę piersiową chłopaka.
-No nie sadzę.
Wziął cię na ręce. Otworzył drzwi naciskając klamkę łokciem i wyszedł razem z tobą znosząc cię na dół gdzie był już Zayn i Niall. Posadził cię na krześle przy blacie. Dał ci całusa i wrócił na górę posprzątać rozbitą przez ciebie figurkę.
-Ustaliliście coś?- zapytał Niall.
-Nie. Chcemy zrobić to z wami. Nie tylko on tu mieszka ale również wy i to nie zależy tylko i wyłącznie od niego.
-No tak. To również musi  przy tym być Liam jak i Louis.
-Dokładnie.
Zapadła między wami wszystkimi cisza. Zaczęłaś myśleć nad tym jak ta rozmowa będzie wyglądać. Co może się dziać gdy przyjdzie tu twoja ciocia. Teraz to chciałabyś tylko zapomnieć o całej swojej rodzinie. Żyć od nowa z chłopakami. Ale tak się nie da i jeszcze trochę ta cała sytuacja potrwa.

Co wy na to? :)

Hej to jest niesamowite! ludzie mnie tu nie było od wieków wy tu nadal jesteście? czekać? to naprawdę zaskakujące ? powiedzcie mi nie jesteście źli? chcecie kontynuację? szczerze ja to chyba muszę sobie przeczytać i przypomnieć ale jeśli tylko chcecie powrotu dalszych relacji między bohaterami no i w ogóle dalszego ciągu wrócę tu tylko dajcie oznakę życia że nadal tu jesteście bo.. ja myślałam że was straciłam kocha, was <3 obiecuję już dziś rozdział może jednak dacie mi szanse ;*

środa, 3 kwietnia 2013

Informacja.

Chciałabym tylko przeprosić w tym poście za nieobecność ponieważ sami wiecie były święta, czasu nie miałam, pomoc, sprzątanie te sprawy. W piątek niestety też nie będzie rozdziału bo no mam sprawy prywatne ale już w sobotę pojawi się nowy długi post :*

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 35

Oderwałaś się od chłopaka i spojrzałaś na niego.
-Harry...ja wyjeżdżam...
-A dokąd?
-Mój wujek widział nas w kawiarni...próbowałam rozmawiać z ciocią, wyjaśniałam to jakoś...nic z tego w czwartek wracam do Polski...
-Mogę z nimi pogadać...
-Nie nic to nie da. to jest ostateczna decyzja.
-A co z nami?
-To chyba koniec...
-Co? Dlaczego? hej przecież to nie koniec świata na pewno będziesz mogła przyjeżdżać na wakacje. Dwa miesiące, razem. Może to mniej niż cały rok ale coś przynajmniej jest. Przecież jest internet telefon. Poradzimy sobie.
-To nie ma sensu. Wiedziałam że tak dobrze to ja tu mieć nie będę. Przykro mi że to tak wyszło.
-To wszystko przeze mnie.
-Nie prawda.
-Prawda. Bo gdyby nie te kozy...gdyby nie to wszystko byli byśmy razem nadal, moglibyśmy się nadal spotykać. To ja zawaliłem
-Daj spokój.
-Nie.
-Przestań obwiniać siebie.
-Kiedy to moja wina.
-To nie jest twoja wina! gdybym się nie zaparła i  gdybyśmy się dzisiaj nie spotkali było by wszystko w porządku!
-Ok nie mam siły na kłótnie, po za tym nie chcę ich przed twoim wyjazdem.
-Zapominamy o sobie?
-A chciałabyś tego?
-Nie.
-Ja też nie.
Pomiędzy wami zrobiła się cisza.
-Wracam. Mogą się obudzić, znając mojego pecha.
-Będziesz jutro w szkole prawda?- spytał.
-tak będę.
-To...do zobaczenia.
-Kocham cię,- wtuliłaś się  w chłopaka.
-Mam nadzieję że tak zostanie. ok leć.
-Na razie.
Odbiegłaś od chłopaka w stronę domu.
Weszłaś po cichu do środka. Ostrożnie zdjęłaś buty i weszłaś po schodach do swojego pokoju. Zapaliłaś lampkę przy łóżku i usiadłaś na nie. Chwilę zastanawiałaś się co robić. Nie miałaś ochoty na spanie. Myślałaś tylko o tym co będzie gdy wrócisz, co będzie z Harrym, co z chłopakami, co z tym wszystkim co było. Czy to zostanie? czy może zniknie po paru tygodniach, on znajdzie nową, i zacznie nowe życie. Ty w końcu też będziesz musiała. Myśląc jednak o tym rozkleiłaś się. Nie chciałaś go zostawiać. za mocno go kochasz. W pewnym momencie wstałaś z łóżka i sięgnęłaś po okurzoną torbę stojącą za szafą. Otworzyłaś ją jak i szafę. Spakowałaś parę rzeczy. zabrałaś plecak w którym były niektóre z rzeczy do szkoły. Spakowałaś laptopa, wzięłaś kasę jaką tylko miałaś. Spakowałaś jeszcze parę innych rzeczy. Zamknęłam torbę oraz szafę. Zabrałaś telefon z szafki i wyszłaś po raz kolejny po cichu z pokoju.
Założyłaś buty i wyszłaś z domu. Wiedziałaś czym ryzykujesz. Może być jeszcze gorzej niż jest ale to nie ważne. Poszłaś powoli w stronę domu chłopaków. PO 10 minutach byłaś tam.
Wzięłaś duży oddech i zadzwoniłaś do drzwi. Bardzo długo nikt nie otwierał więc zrobiłaś to ponownie.
Widziałaś przez szybę w drzwiach jak światło się zapala. Drzwi się otworzyły a w nich stał Zayn.
-Hej Zayn.
-Hej co ty tu robisz?- spojrzał na ciebie po czym jego wzrok powędrował na  twoja torbę.
-Nie mam dokąd iść.
-Nie rozumiem- odparł.
-Uciekłam stamtąd.
-Wchodź.
Chłopak otworzył ci szerzej drzwi i cię wpuścił.
-O co w tym chodzi? co się stało?
-Harry wam nic nie mówił.
-Chodzi o ten szlaban tak?
-Miałam w czwartek wracać do Polski. Nie chcę tego rozumiesz? ja chcę tu zostać, chcę być z wami. Nie wydasz mnie. Obiecaj mi to.
-Obiecuję ale co masz zamiar robić?
-Jeśli pozwolicie gdybym mogła chciałabym tu zostać. Jak tylko będę miała dokąd wyniosę się stąd. Obiecuję.
-Musiał bym pogadać z chłopakami. To nie tylko ode mnie zależy.
-No tak....
-Ok chodź położysz się u mnie rano pogadamy.
-Rano to chyba idę do szkoły.
-Myślę że sobie odpuścisz tak samo i Harry. Trzeba to załatwić i uporządkować. Chodź na górę.
Bez słowa razem poszliście do Zayn'a sypialni. Chłopak po drodze pogasił światła. Weszliście do jego pokoju.
-Połóż gdzieś torbę. Idź do łazienki i się przebież ok? Będziesz tu spać a ja...nic mi się na ziemi nie stanie.
-Nie nie będziesz na niej spać.
-Będę, to tylko jedna noc. Później zajmie się tobą Harry.
-Właśnie to tylko jedna noc więc tak samo i ja mogę spać na ziemi.
-Koniec rozmowy idź do łazienki.- chłopak zabrał z fotela swoją koszulkę i ci podał.
-Będziesz  spać w niej.
-Ok.
Wyszłaś z pokoju i poszłaś do wskazanego przez chłopaka miejsca. Przebrałaś się i wróciłaś.
-Kładźmy się już spać. Jutro pogadamy.
-Możemy spaś razem?- spytałaś.
-Słucham?- spytał zdziwiony.
-Czy możemy spać razem?
-Nie sądzę aby spodobało to się Ha...
-Nie obchodzi mnie to co mu się podoba a co nie. Nie chcę żebyś spał na ziemi przeze mnie.
-Nie powinienem, naprawdę.
-Twoje łóżko wystarczy na nas oboje.
-Jak wolisz.
Chłopak poszedł i zamkną drzwi gasząc światło. Położył się obok ciebie.
Leżeliście oboje patrząc się w sufit.
-Śpisz?- spytał chłopak.
-Nie a ty?
-Tez nie.
-Czemu?
-Po prostu nie mogę. a ty?
-Tak samo.
-Dlaczego?
-Boję się tego co będzie jutro, co w środę co w czwartek, co przez resztę dni.
-Jak masz zamiar to przeżyć? przecież logiczne jest to prze będą szukać ciebie najpierw tutaj.
-Liczę na to że będziecie mnie kryć. Kiedy tu przyjdą powiecie że mnie tu nie ma, powiecie że nic o tym nie wiecie. Ja chcę tu być. Nie chcę nigdzie wyjeżdżać.
-Pomożemy ci ok?- odwrócił głowę w twoją stronę.
Widziałaś jego twarz księżyc tak świecił że go rozświetlił.
-Dziękuję- uśmiechnęłaś się- Dobranoc.
-Dobranoc.
oboje zamknęliście oczy i usnęliście.
*******************************************************
Zarówno ten jak i ten nowy blog będą prowadzone.

Powrót.

Nie mam pojęcia czy ktoś tu jeszcze jest. Przemyślałam to chcę tu wrócić. Może niektórzy się zżyli również i z tamtym blogiem dlatego będę prowadzić obydwa. co wy na to? mam nadzieję że ktoś tu jeszcze jest. Jeśli tak i będzie ponad 10 komentarzy kontynuuję tutaj pracę ;) Przepraszam za takie zamieszanie.

sobota, 2 marca 2013

BARDZO WAŻNA INFORMACJA !

Mam dla was może przyjemną może nie ale wiadomość. Nie mam pomysłu jak nadal prowadzić tą historię...według mnie to jest nie realne aby mogło się wydarzyć ponieważ Harry Skończył szkołę. Założyłam nowego bloga jest bogatszy w informacje http://onedirectionmyhistory.blogspot.com/  myślę że wam się spodoba poza tym jest bardziej to zrealizowania niż ten. Myślę że odwiedzicie nowy blog i miło by było gdybyście przy tamtym blogu były/byli ze mną jak przy tym dziękuję wam i przepraszam. 

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 34

na wstępie przepraszam że tak późno ;)
********************************************************************
Resztę dnia w sumie nie widywałaś Harry'ego tyle co na lekcji. Kiedy wasze lekcje się skończyły tak jak byliście umówieni tak zrobiłaś. Stałaś przed bramą szkoły i czekałaś na Harry'ego. Po chwili wyszedł z budynku i stanął przed tobą.
-myślałem że po dzisiejszym dniu nici z spotkania.
-czemu? przecież nic takiego się nie stało...
-w sumie racja. chodźmy.- uśmiechnął się po czym objął cię w psie. Razem poszliście w kierunku parku.
Tak na prawdę zdenerwował cię przy ostatniej rozmowie w szkole ale chciałaś się z nim pogodzić. Dzisiejszy dzień może być ostatnim który spędzicie razem.
Weszliście razem do parku. szliście alejkami i razem rozmawialiście w sumie to o wszystkim. Po koło godzinie poszliście do małej kawiarenki. Tam razem usiedliście do stolika i rozmawialiście.
-Wiesz cieszę się że się spotkaliśmy i w końcu poświęciliśmy sobie jakikolwiek czas...Tylko że podczas naszego spotkania cięgle myślę o tym że możesz przez to wszystko wrócić do Polski...nie chciałbym tego...
-Też się tego boję...tak na prawdę nikt o tym wszystkim nie wie...
Chłopak spojrzał na telefon.
-18:00.-  powiedział lekko wystraszony.
Szybko zapłacił kelnerce. Wybiegliście z kawiarenki. Biegliście w kierunku twojego domu w biegu zakładając kurtki.
-Chodź szybko- chwycił cie za rękę po czym biegliście razem.
po paru minutach byliście pod twoim domem.
-szkoda że wszystko było tak krótko- powiedział.
-mi tez jest przykro ale nic na to nie poradzę...na prawdę chciałabym aby było tak jak na początku.
-Ja też. Ok biegnij szybko bo zaraz będą- powiedział.
-Ale ja chcę być z tobą...
-nie możemy...tak mi przykro...- pocałował mnie namiętnie i bardzo czule.- muszę już iść. do jutra. Pamiętaj że mimo to wszystko nadal cię kocham.- uśmiechnął się.
- ja ciebie też.- ostatni raz cmoknęłaś jego usta i po schodkach wbiegłaś do domu. Zdjęłaś szybko kurtkę i buty. Chwyciłaś plecak i pobiegłaś do siebie do pokoju. po około 10 minutach słyszałaś jak ktoś wszedł do domu. Byłaś trochę wystraszona jednak wiedziałaś że będzie ok i że nic nie palniesz. Słyszałaś jak ktoś idzie po schodach. Otworzyły się drzwi od twojego pokoju. Zobaczyłaś ciocię.
-jesteś...-powiedziała.
-czemu miało by mnie nie być?- spytałaś z skrzywioną miną.
-nie nic...
-myślisz że spotykam się z Harrym?- spytałam
- nie sadzę abyś tak łatwo się zgodziła na moje zasady a tym bardziej swoich rodziców...
-gdzie jest wujek?- spytałaś.
-zaraz powinien być poszedł do sklepu.
Odparła i wyszła. Chwyciłaś laptopa i weszłaś na twittera. Był na nim Harry bo widziałaś jego świeże tweety. Po chwili dostałaś od niego prywatną wiadomość. Otworzyłaś ją.
H: 'i jak w porządku?'
Ty: 'rozmawiałam z ciocią. niczego się nie domyśliła :)'
H: 'żeby tak zostało :)'
Ty: 'Mam nadzieję ze tak będzie'
H: 'muszę lecieć do zobaczenia :*'
Ty: 'hej :*'
-[T.I.]- usłyszałaś głos swojej cioci która wołała cię z dołu.
Zeszłaś z łóżka i i zbiegłaś na dół.
-tak?- spytałaś wchodząc do salonu.
-chyba musimy sobie coś wyjaśnić.- powiedziała dość przykro a zarazem z zdenerwowaniem w głosie.
-o co chodzi?- spytałaś.
-możesz usiąść?- spytała.
-jasne- odparłaś i usiadłaś obok niej.
-wujek...wujek powiedział mi że widział cię z Harrym...
-Co? to niemożliwe- powiedziałaś lekko przestraszona.
- widział cię dziś z Harrym w kawiarence. przechodził obok bo kupel prosił aby załatwił mu jakąś sprawę na mieście.
-ciociu...ja nie chciałam- momentalnie naleciały ci łzy do oczu.
-mimo tego co mówiłam, o co prosiłam, złamałaś ten zakaz...zawiodłaś mnie- w ogóle na ciebie nie patrzała.
-wiem naprawdę nie chciałam...my po prostu, nie wiem jak to wyszło...
-[t.i.] teraz....
-proszę nie rób mi tego.
-teraz muszę inaczej nie mogę obiecałam...teraz muszę zadzwonić do twoich rodziców. Tak mi przykro...
-mi też ale proszę nie rób tego...
-wiesz co najbardziej mnie boli?- spojrzała na ciebie- że parę minut temu okłamałaś mnie w żywe oczy...
-wiem nie powinnam była tego robić, tak strasznie cię przepraszam, proszę wybacz mi. to był na prawdę ostatni raz. Musieliśmy się spotkać. to było ważne.
-co było aż tak ważne że musiałaś mnie okłamać? co?
-chcieliśmy się pożegnać...
-nie odpuszczę ci tego. przepraszam cię. teraz dopiero możesz się żegnać. Najszybciej prawdopodobnie wrócisz w czwartek do Polski. Szkołę załatwimy.
-kiedy tu przyjechałam sądziłam że będzie inaczej..że będzie lepiej niż tam rozumiesz?! dzięki Harryemu i chłopakom tak było! zniszczyłaś to!- wykrzyczałaś jej to w twarz. Podniosłaś się zapłakana z sofy i wyszłaś z pokoju biegnąc na górę do siebie. Wbiegłaś do pokoju zatrzaskując drzwi. Usiadłaś na łóżku i płakałaś. Po około 10 minutach chwyciłaś telefon i napisałaś sms do Harryego.
Ty: 'proszę spotkajmy się o 2:00 w parku, to ważne'
H: 'cze,u tak późno coś się stało?'
Ty: 'powiem ci przy spotkaniu proszę, bądź tam :('
Chłopak już nic nie odpowiedział.
Wieczorem już nikt nie przyszedł do ciebie do pokoju. Była godzina 1:30. Wyszłaś z pokoju. Wszędzie było ciemno i światła były pogaszone. Całe szczęście już spali. Po cichu zeszłaś po schodach  zakładając kurtkę. Przekręciłaś kluczyk od drzwi i wyszłaś. Szybko odbiegłaś od domu w stronę umówionego miejsca.
Kiedy dobiegłaś była godzina 1:25. Widziałaś ciemną postać przy ławce. Wiedziałaś że to on.
Kiedy go zobaczyłaś łzy same zaczęły ci lecieć że zaraz mu musisz o tym wszystkim powiedzieć.
-Harry?- podeszłaś do niego.
chłopak się odwrócił i na ciebie spojrzał.
-jezu co ci jest? czemu ty płaczesz?- spytał przerażony i cię mocno przytulił.

Informacja

Postanowiłam po tym miesiącu wejść do was. Przez ten tydzień pod tym postem każdy z was niech napisze że czeka na 34 jeśli was nie ma, jęli was straciłam to przykro mi...chciałabym was przeprosić za to że mnie nie było <3 jeśli jest was tutaj dużo zacznę kontynuować bloga w następnym tygodniu, obiecuję :*
jak ktoś z was chce mnie o coś zapytać czy poprosić macie kontakt ze mną na moim TT https://twitter.com/perfect_dancer9  zawsze daję follow back ;)

piątek, 28 grudnia 2012

Rozdział 33

Chciałam was tylko poprosić aby każda może też i każdy abyście w komentarzu napisali mi czy chcielibyście jakichś zmian na blogu czy żeby coś się wydarzyło? chętnie wprowadzę zmiany takie aby wam się to podobało. Nie wiem wyraźcie swoją opinie o całym blogu. Wiem że pewnie niektórzy z was nie napiszą kom. Dlatego od razu mówię nic się nie stanie ale miło by było gdyby każdy z was powiedział mi o tym czego chce na tym blogu czy też co może mam usunąć.
****************************************************************
Tak...wybieracie się po szkole na miasto. Harryemu  mówiłaś o tym z pełnym entuzjazmem, uśmiechem i szczęściem. Tak naprawdę boisz się. Boisz tego że wszystko się wyda. Nikt o niczym nie wie i się nie dowie jesteś pewna ale jednak w twojej głowie siedzi coś co jednak pobudza twój strach.
Zadzwonił dzwonek wyszłaś z klasy nie zwracając uwagi na Harryego. Ruszyłaś w kierunku swojej szafki. Schowałaś do niej nie potrzebne ci książki. Gdy zamknęłaś szafkę wystraszyłaś się. Obok ciebie stał ten jak dowiedziałaś się Nick.
-Hej obiecałaś się spotkać.
-Nic nie obiecałam.- odparłaś ironicznie.
-powiedziałaś że 'może'..
-'może' nie oznacza 'tak'. ok?
-no ok prawda. Co u ciebie słychać?
-powiedz tak serio, obchodzi cię to? czy tylko próbujesz rozwinąć temat i się umówić?
-rozgryzłaś mnie- zaśmiał się a ty nie masz pojęcia dlaczego również to zrobiłaś.
Chłopak kiedy się uśmiechał był słodszy niż kiedy mówi tekstem 'siema laska' czy coś w tym stylu.
-może masz ochotę na wspólne zjedzenie drugiego śniadania? pięć dziesięciominutowa przerwa wystarczy na lepsze poznanie prawda?
Dłuższą chwilę stałaś przed nim i się zastanawiałaś co odpowiedzieć.
- ok z chęcią- uśmiechnęłaś się.
Chyba odpowiadając że się zgadzasz zapomniałaś o Harrym.
ale wtedy nie myślałaś o nim, nie myślałaś o tym co by mógł czuć gdyby to widział.
Tak jak chłopak proponował tam poszliście. Ruszyliście w kierunku stołówki. Każde z was wzięło to na co miło ochotę po czym razem usiedliście do stolika.
Nic do siebie nie mówiliście. Chłopak cięgle patrząc na ciebie uśmiechał się.
-tooo...co mi powiesz o sobie?
-a co mam mówić?
-wiesz nie chcę się narzucać czy coś ale po prostu powiedz mi czy jesteś z kimś, bo jeśli tak to...
-to pewnie nie chcesz ze mną gadać, prawda?- przerwałaś mu.
-nie, czemu tak sądzisz?
-każdy tak robi czemu ty nie? no bo skoro jestem zajęta to po co za mną latać co?
-nie ja tak nie myślę...
-nie musisz udawać.
-ale ja nie udaję.- zapewnił cię.
-jak to?
-normalnie. Każdemu zależy na tym aby cię poderwać a mi zależy na tym aby cię poznać.
-chyba jedyny w tej szkole.- zaśmiałaś się.
-chyba tak- odparł z uśmiechem.

'Oczami Harryego
Nałożyłem sobie jedzenie na tacę i ruszyłem w kierunku stolika przy którym zawsze siadałem z [t.i.]. Kiedy doszedłem do danego miejsca była tam. Siedziała w towarzystwie Nicka i widać wyraźnie było że poznała go z tej dobrej strony której chciałem aby nigdy nie poznała. Uśmiechała się i było widać że mieli dużo tematów, wspólnych tematów do rozmawiania. Odwróciłem się i poszedłem do stolika dalej. Po chwili dosiedli się do mnie chłopacy. Nie rozmawiałem z nimi, nie miałem ochoty po tym co widziałem. A zapewniała mnie że mnie kocha, że nic się nie zmienia tak? Nigdy nie kłamała, może tylko z nim rozmawia?

*********************************************************************
Miło było ci z Nickiem ale przerwa obiadowa kończyła się i musieliście się pożegnać. Tak zrobiliście. Każde z was poszło w swoją stronę. Podszedł do ciebie Harry. A jego wyraz twarzy wszystko mówił.
-Hej coś się stało?- spytałaś gdy do ciebie doszedł tak aby uniknąć temat który wiedziałaś że on poruszy.
-Nie skąd- odparł wrednie.
-To czemu masz taką minę?
-Pomyślę...może to dlatego że moja dziewczyna która zapewniała mnie godzinę temu że mimo wszystko mnie kocha siedziała parę minut temu z innym chłopakiem śmiała się, patrzała na niego miłym wzrokiem tak jak by zapomniała o mnie co? Może to o to chodzi co o tym sądzisz?- mówił oschle i nie miło.
-narzucasz mi coś?- spojrzałaś na niego.
-powiedz mi tylko czemu ty tak robisz?
-przecież on chciał tylko pogadać, zgodziłam się. Wiesz nie dziwię się że nie mam innych przyjaciół niż ty czy chłopacy no jeszcze Elenor? Nie jesteś czasem o nią zazdrosny no bo wiesz rozmawiam z nią i to bardzo dużo, mówię jej moje problemy a między innymi to jakim jesteś chamem i samolubem. Harry..masz kolegów w tej szkole z którymi spędzasz czas pomijam już fakt że dziewczyny za tobą ganiają...ty mi wypominasz jedną rozmowę z chłopakiem którego dobrze znasz i wiesz że nic się nie stanie. Pomyśl zanim zaczniesz do mnie mówić w oschłym tonie i narzucać mojej osobie coś czego w ogóle nie ma ok?
Po tym co powiedziałaś ominęłaś go i poszłaś w swoją stronę.

środa, 12 grudnia 2012

Rozdział 32

-Harry..-zamknęłaś szafkę i spojrzałaś na niego.- moja ciocia rozmawiała z moimi rodzicami...dowiedzieli się  o kozach, złych ocenach...stwierdzili że to przez ciebie...w  sumie mają rację ale nie sądziłam że dadzą mi taką surową i bolesną karę..nie mogę się z tobą spotykać, rozumiesz?
-oni nie muszą wiedzieć o naszych spotkaniach..- rzucił z nadzieją Harry.
-o kozach też mieli się nie dowiedzieć...wolę nie ryzykować...
-a co takiego mogą ci zrobić rodzice czy ciocia skoro masz już karę?
-powiedzieli...że jeśli będę z tobą rozmawiać czy z tobą widywać a dowiedzą się o tym wyślą mnie z powrotem do Polski, chyba tego nie chcesz prawda?
-no owszem nie chcę tego..w ogóle było by najlepiej gdybyś nie miała tego ślabanu.- powiedział unosząc ton.
-trzeba był myśleć jak się do mnie pisało karteczki.
-czyli teraz cała wina spada na mnie tak?
-a co na mnie ma zlecieć?
-no przepraszam bardzo to nie ja dostałem taki ślaban tylko ty.
-sorry że moja rodzina opiekuje się mną. Myślisz że jeśli twoja mama jest kilkaset kilometrów od Londynu i nie wie o twoim zachowaniu w szkole, kompletnie nic to ty wyjdziesz na tym dobrze? mogę się założyć że ściemniasz jej że jest wszystko w porządku, tak na prawdę nie jest. Sorry ale idę na lekcję.
Sprowokował cię do takiego stopnia że wydusiłaś z siebie to co myślałaś.
Ominęłaś go i poszłaś pod  klasę. Stałaś pod nią dobre 5 minut po czym zadzwonił dzwonek a pod klasą zjawił się Harry spojrzał na ciebie po czym spuścił wzrok i weszliście do klasy.

*Oczami Harrego
Fajne mam szczęście prawda? Ledwo co w sobotę się pogodziliśmy, wróciliśmy do siebie a dzisiaj dwa dni po wszystkim wszystko się spieprzyło. Ta szczęście do miłości to ja mam zajebiste nie? jak nie fanki to bliscy mojej dziewczyny mi coś rozwalają. Czasem myślę że nie zasłużyłem na nikogo, że wszyscy chcą abym był sam, z resztą wszyscy tego chcą tak że o czym ja tu mówię. tak szczerze to [t.i.] miała rację...okłamuję moją mamę..mówię że wszystko jest ok, że w szkole mi idzie fantastycznie tak na prawdę nie jest...ona mi w to wierzy i sam nie zauważam że mogę na tym źle wyjść.

******************************************************
Całą lekcję przesiedziałaś w zamyśleniu, zamyśleniu o tym wszystkim. Zaczęłaś się zastanawiać czy przynajmniej ustalili kiedy ten ślaban ma się zakończyć...najchętniej byś go złamała i po szkole  spotkała się z Harrym, znów go przytuliła, pocałowała i spędziła z nim czas.Chociaż w sumie nie jest to takie złe no bo niby w jaki sposób ciocia ma się o tym dowiedzieć. Chłopacy o tym nie wiedzą, znajomi, raczej takich nie posiadasz, Harry się nie wygada, jemu też na tym zależy a tym bardziej  nie chciał by abyś wróciła do Polski. Kiedy zadzwonił dzwonek zabrałam książki i sama wyszłam z klasy. Poszłaś tradycyjnie do swojej szafki. Schowałaś książki i wyciągnęłaś kolejne. Po chwili podszedł do ciebie jakiś chłopak,
-Siema- rzucił arogancko i nie miło co cię zniechęciło do jego osoby.
-hej- odparłaś z lekkim zaskoczeniem.
-co tam u ciebie?- spytał opierając się ciałem o sąsiednią szafkę.
-spoko.- w ogóle się nim nie przejmowałaś i grzebałaś w szafce
-słyszałem jak gadałaś z Harrym...
-i co z tego powodu?
-umówisz się ze mną?- spytał a ciebie zamurowało. Na chwile przystopowałaś swoją czynność po czym na niego spojrzałaś.
-to miał być żart, nie wiem bezsensowne pytanie czy co, bo nie rozumiem.
-to było normalne pytanie.
-no chyba nie.
-to wy jesteście jeszcze razem?
- o ile wiem to tak no chyba że Harry ci coś powiedział to sorry ale ja o niczym nie wiem.
-pogodziliście się już wcześniej?
-tak jesteśmy parą, pogodziliśmy się w sobotę.
-to czemu się sprzeczaliście?
- bo nie możemy być razem.
-mogę wiedzieć czemu?
-nie. a teraz przepraszam cię ale muszę iść pod klasę.
-Spotkamy się na następnej przerwie?- krzyknął za tobą gdy odeszłaś.
-może.- odparłaś głośniejszym tonem i zniknęłaś za ścianą.
Poszłaś pod klasę tam już był Harry o dziwo stał sam. Stanęłaś obok i patrzyłaś w ziemię tak samo jak on.
-Podrywał cię prawda?- usłyszałaś z jego ust. Wiedziałaś że te słowa były skierowano do ciebie choć nawet na ciebie nie spojrzał.
-Nie wiem o czym mówisz
- mówię o Nick'u.
-Jakim Nick'u?
-O tym z którym rozmawiałaś 5 minut temu...
-z kąt wiesz?
-widziałem was...
-Harry...zrozum- spojrzałaś na niego i odbiłaś się od ściany- hej spójrz na mnie...- złapałaś go za policzek i odwróciłaś w swoją stronę aby jego oczy widniały na wprost twoich.
-Harry bez względu na to wszystko, na te zakazy, na to że do mnie zarywają i na to że nie możemy się widywać, nadal cię kocham, rozumiesz, nadal cię kocham i nie chcę cię tracić, rozumiesz?
-tak...rozumiem..ej czyli my jesteśmy razem nadal?
Puściłaś jego policzek.
-Harry przecież ten ślaban kiedyś w końcu minie. i wiesz przemyślałam twoje słowa...co ty powiesz dzisiaj na wypad do miasta po szkole?
-ale ty nie możesz...
-nikt nie musi o tym wiedzieć, prawda? chłopacy nic nie wiedzą a moja ciocia z wujkiem są do 18:00 w pracy..nie mają jak się zwolnić...Harry proszę...
-ok ale jeśli coś nie wypali i wrócisz do Polski to nie wiem co zrobię...
-wypali, jestem tego pewna- dałaś mu całusa w policzek po czym on się uśmiechnął jak również i ty. Weszliście razem do klasy udając że nic się nie stało.
*******************************************************************
Powiem tylko tyle że przez to że pójdą po szkole do miasta będą nie złe problemy ;) ale to w swoim czasie się dowiecie, już mam pomysł :)

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozdział 31

Kiedy usłyszałaś te słowa z ust wujka nie wierzyłaś. Dopiero co wam się ułożyło a tu powrotem się rozwala. Życie naprawdę bardzo cię nienawidzi.
-żartujecie sobie prawda?
-Chcielibyśmy ale niestety nic nie dało się zrobić...obiecywaliśmy twoją poprawę ale nie potrafili zrozumieć..może gdyby widzieli ciebie i Harryego byli by inni ale no przykro nam po prostu..- odparła ciocia.
-Ja..ja idę na górę...
Wróciłaś do korytarza i smutna ruszyłaś na górę.
Położyłaś delikatnie torbę na łóżko równo zaścielone. Otworzyłaś wolno szafę. I przygnębiona powolnymi ruchami pakowałaś rzeczy. Było ci przykro w sumie mogłabyś płakać ale nie zrobiłaś tego. Po chwili jednak chwyciłaś telefon i otworzyłaś skrzynkę pocztową Harryego po czym zamknęłaś ją i zmieniłaś na Zayna. Sama nie wiesz czemu ale to do niego napisałaś
"jest bardzo źle"
przecież to w ogóle go nie dotyczy. Powinnaś wysłać to do Harryego czemu jednak zrobiłaś inaczej nie wiesz.
po chwili on odpisał.
Z: "co się takiego stało?"
ty: " dużo bym musiała pisać ale z pewnością chodzi o Harryego..."
Z: "może przyjdę teraz do ciebie?"
ty: "nie, boję się... "
Po dłuższej chwili czekania na jego odpowiedź wróciłaś do rozpakowywania torby lecz zaczął dzwonić ci telefon a na wyświetlaczy widniała napis "Zayn" Odebrałaś.
Z: Nie rozumiem. co się dzieje?
ty: chodzi o Harryego, pisałam ci...
Z: tyle to rozumiem ale o co chodzi konkretnie?
Ty: ciocia z wujkiem przekazali mi że nie mogę się z nim widywać...
Z: czemu?
ty: kiedy ja byłam na tym wyjeździe oni rozmawiali z moimi rodzicami..dowiedzieli się o złych ocenach i szkolnych kozach...rodzice słysząc to zabronili mi kontaktu z Harrym...
Z: nie wiem co powiedzieć..z pewnością przykro mi jest... ale jeśli chodzi o nas jest wszystko ok prawda?
ty: jak na razie tak...i chcę aby przynajmniej to zostało..ok nie naciągam cię moimi bezsensownymi problemami na kasę
Z: ej nic takiego nie robisz..sam zadzwoniłem bo się martwiłem i nadal martwię...
ty: dziękuję ci..
Z: nie ma za co
ty: do zobaczenia Zayn i na prawdę dzięki jeszcze raz...
Z: na razie piękna, nie ma za co
Po tych słowach rozłączyliście się. Spojrzałaś na okno a po twoim policzku próbowała spłynąć łza. Nie pozwoliłaś jej i przez to twoje oczy były lekko zaszklone. Po czułaś jak powoli z nosa leci ci katar. Nadal miałaś mieszane uczucia. Z resztą jutro szkoła..musisz się przygotować. Po chwili usłyszałaś ciche pukani do swoich drzwi.
-tak?- odparłaś i przetarłaś oczy i zaciągnęłaś nosem.
-mogę na chwilkę?- usłyszałaś głos cioci za uchylonymi drzwiami pokoju.
-tak..jasne..- odparłaś i wróciłaś do rozpakowywania.
-Jesteś zła prawda?- twoja ciocia usiadła obok torby.
Ty rozpakowując w ogóle nie zwracałaś na nią uwagi a tym bardziej na jej słowa. Chodziłaś od torby do szafy. Byłaś na nią zła.
- [t.i.] proszę nie denerwuj się..nie chcieliśmy tego...
Nadal milczałaś.
-Gdybyśmy im nie powiedzieli też byli by źli, obiecaliśmy im mówić o twoim zachowaniu i o wynikach w szkole..a po za tym okłamałaś nas..powinnaś była nam powiedzieć o tych zdarzeniach...
-nie było takiej potrzeby..- burknęłaś.
-Była bo teraz to my jesteśmy twoimi opiekunami razem z wujkiem..
-Ja ci ufałam..-spojrzałaś na nią.- zwierzałam ci się z problemów mówiłam co mi leży złego na duszy..myślałam że zachowasz to dla siebie a ty to tak po prostu mówisz mojej mamie której nigdy w życiu bym tych rzeczy nie powiedziała...- twoje oczy znów zaczęły się szklić od łez.- pewnie powiedziałaś jej o Zaynie, o kłótni z Harrym prawda? bo przecież obiecałaś jej wszystko mówić!
-Nie unoś na mnie głosu...
-Ufałam ci...jej obiecałaś..mi również...
-Wiem, przepraszam..
-Powiedziałaś jej o Zaynie?
-[t.i.]...- złapała cię za dłoń.
-powiedziałaś czy nie?- wyrwałaś kończynę i na nią spojrzałaś z żalem w oczach.
-Strasznie wypytywała..sama nie wiem kiedy to powiedziałam....
-jasne, spoko...ok...
Po między wami nastała cisza. Zaczął dzwonić ci telefon który leżał obok twojej cioci. Na wyświetlaczu było zrobione przez ciebie osobiście zdjęcie Harryego.
To on dzwonił. Ciocia spojrzała na wyświetlacz.
-Nie możesz....- powiedziała.
-Nie mogę się spotykać..nic nie mówiłaś o rozmowach z resztą mam prawo go poinformować...
-powiedziałam ci...słuchaj jeszcze jest jedna sprawa...w sumie teraz muszę i powiedzieć..nie możesz złamać tego ślabanu..
-czemu?
-jeśli to zrobisz..a dowiem się o tym...ustaliliśmy z twoimi rodzicami że wrócisz do Polski.
-że co?
-Przykro mi skarbie...
-nie mów tak do mnie....
Ciocia chwyciła twój telefon i ci go podała.
-Rozłącz się...
-ja go kocham..-powiedziałaś z nadzieją, smutkiem o raz żalem.
-rozumiem, wiem to i widzę ale nie mogę inaczej...
- a mogę z nim chociaż w szkole rozmawiać?
- wolę żeby nie..to tam wszystko przez niego się zaczęło...
Tak jak ciocia nakazała tak zrobiłaś. Rozłączyłaś się.
Ciocia wyszła z pomieszczenia zostawiając cię samą. Torba była rozpakowana. Nie wiedziałaś co masz robić..tradycyjnie pewnie poszłabyś do chłopaków lub spotkała z Harrym..teraz nie możesz...czujesz się jak kopciuszek tylko szczęście jest inne takie gorsze..nie możesz spotkać księcia ale też nie musisz sprzątać. Już wolałabyś na odwrót.

*Oczami Harryego
Tak ...wyjaśnienia otrzymał Zayn a nie ja super nie..szkoda że nadal uważa go za przyjaciela..nie mogę nic zrobić ich kontakt jest zbyt silny ale co tam ważne że przynajmniej dowiedziałem się co kolwiek nie? czasem myślę że to on jest jej chłopakiem..że to on jest bliski jej sercu. Plusem jest to że Zayn przekazuje mi te informacje gorzej by było gdybym w ogóle nic nie wiedział...

*********************************************************************
Cały czas siedziałaś u siebie w pokoju nie wytykając nosa zza drzwi. Siedziałaś tak do wieczora. Teraz musiałaś wyjść po to aby się odświeżyć. wzięłaś szybki prysznic po czym wróciłaś do pokoju. Położyłaś się na boku gasząc lampkę i zaczęłaś myśleć o wszystkich przez twoje myśli przebiegli rodzice, brat, ciocia, wujek, Zayn, Harry, El, chłopacy,cała ta historia. Pocałunek z Zaynem, rozstanie z Harrym, pogodzenie z nim i w końcu...przyjęcie wiadomości od wujka... Na samą myśl było ci źle i przykro. Zamknęłaś oczy i usnęłaś. rano przebudziłaś się nie chętnie. Ubrałaś się, odświeżyłaś, zjadłaś śniadanie i ruszyłaś do szkoły, w której spotkasz Harryego a wtedy się zacznie...
Wyszłaś sama z domu i również w takim towarzystwie doszłaś do szkoły. Weszłaś do budynku i poszłaś w stronę swojej szafki.  Otworzyłaś ją i schowałaś torbę. Po chwili zobaczyłaś jak w twoją stronę idzie Harry. Podszedł i próbował cię przytulić oraz dać całusa. Odepchnęłaś go.
-Czyli to prawda?- spytał.
-Co takiego?
-Nie wiesz?
-No nie za bardzo cię rozumiem....
-Aha czyli nie miałaś zamiaru mi tego mówić tak? Zayn mi powiedział..nie możemy się spotykać...
-Miałam zamiar ci to powiedzieć ale...
-Ale najpierw musiałaś jemu,prawda?
-Harry to nie tak..
-A jak? W końcu to on z tobą chodzi czy ja bo nie rozumiem? To chyba mi powinnaś przekazać tę informację..
-Chciałam ci to powiedzieć w cztery oczy..przepraszam..
-ok nie było tej rozmowy....o co tak na prawdę chodzi?

niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 30

Cały dzień w sumie spędziliście razem. Czasem wychodziliście całą paczką na powietrze ale rzadko, woleliście siedzieć razem w środku. Gdy był już wieczór a raczej noc, bo było po 2:00 wszyscy rozchodzili się do pokoi  Ty poszłaś do swojego a Harry do swojego. wszyscy byli zdziwieni takim podziałem. Po dłuższym siedzeniu samotnie w pokoju nastała cisza w całym domku. wiedziałaś że wszyscy już śpią, tylko ty siedziałaś przy świetle lampki sama i zamyślona. Przerwało ci ciche pukani w drzwi. -tak?- odparłaś szeptem.
-mogę?- drzwi się uchyliły a za nimi był Harry.
-Czemu nie śpisz?- spytałaś.
-Nie mogę, ty chyba też prawda?- podszedł i usiadł obok ciebie na łóżku.
-tak...
-czemu? coś się stało?
-w sumie tak i nie..martwię się bo praktycznie nie skorzystaliśmy razem z tego wyjazdu z resztą jutro rano wracamy...
-też o  tym myślałem..
Siedzieliście tak razem dłuższy czas w ciszy po chwili niekontrolowanie uśmiechnęłaś się sama do siebie.
-Co ci jest?- spytał Harry również uśmiechając się na twój widok.
-Nic tak po prostu...
-Ej no musisz mieć powód, powiedz to pośmiejemy się razem.
- Mówię ci że to tak samo z siebie.
-Ok. Słuchaj możemy dzisiaj razem spać?- spytał ku twojemu zdziwieniu.
-co?- spojrzałaś na niego.
-Przepraszam...-zawstydził się.
-Nie, nic się nie stało tylko jestem zdziwiona..jasne że możesz.
-Nie no nie powinienem był pytać. ja..ja już pójdę...- wstał i ruszył w stronę drzwi.
-Harry...
-Tak?- odwrócił się.
-Zostań.
-ale..
-chcę żebyś tutaj przy mnie został tej nocy.
-jesteś pewna.
-tak.
Harry zamknął drzwi i podszedł do twojego łóżka.
-Kocham cię- powiedział.
-Ja ciebie też.- chłopak się schylił a ty mu dałaś całusa w usta po czym położył się obok ciebie. Zgasiłaś lampkę stojącą na półce obok łóżka.
Chłopak objął cię a ty wtuliłaś się w jego tors.
Rano wstaliście o 8:00 i ruszyliście w stronę kuchni gdzie wyraźnie było słychać śmiechy.
Gdy weszliście do środka wszystkie spojrzenia powędrowały na was.
-Fajnie to tak nas oszukiwać prawda?- powiedział Zayn
-O co wam chodzi?- spytał Harry siadając razem z tobą do stołu obok Nialla.
-W nocy powędrowałeś do [t.i.].
-I co z tego?- Harry ewidentnie nie przejmował się jego słowami i wziął do ręki kawałek kanapki.
-Może jakieś wyjaśnienia?
-To nasza sprawa.- Odparł wrednie.
Zayn dziwnie na niego spojrzał po czym wrócił do śniadania. Do godziny 9:00 wszyscy rozmawialiście po czym każdy poszedł się pakować a Harry został by pomyć naczynia.
Gdy skończył również poszedł się pakować. koło godziny 10:00 wszyscy byliście spakowani i gotowi do powrotu.
Spakowaliście wszystkie rzeczy do samochodu i również do niego wsiedliście po czym odjechaliście.
Droga była nie długa i nie krótka. Chłopacy odwieźli najpierw El do jej do mu po czym ciebie. Na przegnanie dałaś delikatnego całusa Harryemu w policzek po czym Lou Pomógł ci wyciągnąć torbę i przytulił cię na przegnanie.
-Dzięki za ten weekend.
-Nie ma za co. do zobaczenia.
Chłopacy odjechali a Ty weszłaś do domu.
-Hej już jestem.- krzyknęłaś po czym rzuciłaś torbę na ziemię i zaczęłaś się rozbierać.
-[t.i.] -usłyszałaś zdziwiony głos cioci.
-Tak. Mam super wiadomość.- powiedziałaś zadowolona po czym pobiegłaś do cioci do kuchni.
-Witaj- powiedziała i cię przytuliła tak samo jak wujek.- co się stało? co to za informacja?
-Pogodziłam się z Harrym, cudownie prawda?
-Ciocia ucichła i lekko wystraszona spojrzała na twojego wujka.
-Coś nie tak?- spytałaś.
-tak...jest pewien problem...
-co się stało?-spojrzałaś na nich.
-chodź do salonu...- powiedziała zestresowana ciocia po czym poszliście do pokoju gościnnego i usiedliście na sofie.
-co się dzieje?-spytałaś.
-wróciliście do siebie z Harrym tak?- spytała.
-Tak i co w tym złego?
-Jest problem...bo kiedy pojechałaś na ten weekend rozmawialiśmy dużo z twoimi rodzicami..dowiedzieliśmy się o twoich kilku kozach w szkole..iii..doszliśmy do wniosku że były one wtedy podczas twojego związku z Harrym..wiemy jak dla ciebie jest ważny Harry dlatego próbowaliśmy negocjować ale nic nie dało się zrobić..twoi rodzice byli nie ugięci...
-Co się stało?- patrzyłaś raz na wujka raz na ciocię.
-nie możesz widywać się z Harrym..- odparł wujek.
-co?!

Informacje

nie doprowadzę tego bloga do końca...brak czytelników..szkoda ale cóż nic nie poradzę dziękuję za to że byliście

sobota, 24 listopada 2012

Rozdział 29

Kiedy delikatnie go zakończyliście Harry się odezwał.
-czego się boisz tym razem?- spytał.
-Boję się ze kolejny raz mnie zranisz...
-A jeśli ci obiecam?
-Wtedy też tak było...
-Wiem...wiem że tak było ale doszedłem do tego gdzie popełniłem  błąd dużo, bardzo dużo czasu dałaś mi abym mógł do tego dojść...nie rozumiem...czemu wszystkie dziewczyny boją się, zaufać mi...przecież nie chcę nic złego, chcę je kochać...
-Nie boją się twojego uczucia ale tego że mogą być skrzywdzone..Harry wiesz jaki jesteś...chciałbyś pohamować przed tym wszystkim ale sam nawet nie wiesz kiedy to robisz...
-chciałbym wiedzieć...teraz postaram się nie nawalić, na prawdę, obiecuję.
-zaufać ci?- spojrzałaś w jego oczy.
-No ja bym sobie zaufał- odparł z uśmiechem chłopak. Odwzajemniłaś go.
-To ja zaufam twojemu zdaniu i zaufam tobie, ok?
-jak ty możesz pytać czy 'ok'? Przecież znasz moje zdanie od samego początku, Kocham cię.
Odpowiedział i koleiny raz zaczął cię całować. Oboje delikatnie zamknęliście oczy. On ciąg;le trzymał cię za biodra. Ty złapałaś go za kontury policzków. Końcówkami palców dotykałaś jego delikatne loki. Znów czułaś ciepłe i delikatne wargi swojego chłopaka. Było długo, miło, czule i co najważniejsze z miłością jakiej dość długo nie otrzymywałaś. Naprawdę jest dobry w tym co robi.
-Nie ma to jak wymiana śliny na zimnym powietrzu, podczas gdy twoja dziewczyna jest cała mokra no nie Styles?- usłyszeliście śmiech Nialla i reszty.
-dali byście sobie spokój, co?- odparł Harry.
-a co wkurzyłem cię?- powiedział z wrednym i piskliwym głosem Horan.
-Tak idioto- próbował naśladować jego głos Hazza.
-cieszy mnie taka informacja wiesz o tym, prawda?- Odparł z uśmiechem Niall.
-oj chyba cię to nie bawi.
-oj uwierz tak.
- oj no to przestanie.
Harry puścił cię i zaczął  gonić Nialla. Ty w tym czasie podeszłaś do reszty.
-przepraszam za wszystko, Lou zniszczyłam ci urodziny,te kłótnie i sprzeczki z Harrym nie powinny mieć tu miejsca..na prawdę przykro mi.
-rozumiem cię, na prawdę wszystko jest ok, swoją drogą nie powinniśmy byli być aż tak nachalni.
- jest już ok?- spytała Elenor.
-dziewczyno nie widziałaś co oni robili?- odparł Lou.
-Widziałam. ale wolę się jej spytać bo całować mogli się w ogóle nie godząc. to jak?- spojrzała na ciebie.
-Myślę że wszystko już jest w porządku, tak jak powinno być.
-wreszcie...- odparł Liam z Louisem.
-męczyło to was, prawda?
-można tak powiedzieć- zaśmiał się Zayn.
Po chwili przybiegli do was Harry i Niall. Horan był cały czerwony na twarzy i w śniegu na kurtce i pod nią.
-coś ty mu zrobił?- spytała El otrzepując Blondyna.
-Natarłem go i wysypałem na niego śnieg z drzewa- odparł zadowolony z siebie Hazza.
- i co mówiłam że to dzieci- zaśmiała się El spoglądając na ciebie.
bez żadnego słowa uśmiechnęłaś się.
-może chodźmy do domku. [t.i.] jest cała mokra no i z resztą Niall też.- powiedział Zayn.
-Ok- wszyscy zgodnie odparli.
weszliście wszyscy do środka. rozebraliście się.
-Ok ja idę do łazienki, przebrać się.
-idę z tobą- dodał Horan.
- będziesz widział moją dziewczynę jak się przebiera?- spojrzał na niego ze zdziwieniem Harry.
-będę również się przebierać a to że [t.i.] przy okazji to chyba nic nie szkodzi prawda?
-szkodzi.
-ej no przecież nic się nie stanie a oboje i tak musimy się przebrać.
-Harry daj spokój..-poprosiłaś.
-ok.
Poszliście oboje z Niallem do łazienki.
Chłopak bez krępowania zdjął z siebie spodnie i bluzkę.
-wszystko mokre...a ty co nie przebierasz się?- spojrzał nie ciebie podczas gdy ty stałaś jak wryta.
-Myślałam że ty to mówisz dla żartów.
Niall zaśmiał się lekko.
-Ej przecież nic ci nie zrobię, nie jestem taki, przebieraj się- powiedział z uśmiechem poszukując swoich czystych ciuchów. Tak jak chłopak polecił tak zrobiłaś zdjęłaś z siebie swoje przemoczone ciuchy i byłaś w samej bieliźnie. Chłopak odwrócił się w twoją stronę i chciał założyć koszulkę ale zatrzymał się.
-to teraz wiem o co starał się Harry.- spojrzał na ciebie.
-miałeś się przebierać.- powiedziałaś z uśmiechem zakładając suche spodnie.
-emmm..jasne- powiedział i zaczął ubierać się do końca.- słuchaj a wy z Harrym to już na poważnie czy przyjaźń?
-raczej poważnie, jeszcze o nic nie pytał więc nie wiem.- powiedziałaś zaciągając do końca koszulkę.
-idiota- parsknął śmiechem- jak można nie spytać dziewczyny czy z nim będzie godząc się z nią?
-widzisz można- zaśmiałaś się.
-ok chodźmy już do nich- powiedział chłopak i oboje wyszliście z łazienki kierując się do salonu.
-coś długo wam to zajęło- powiedział Harry.
-wiesz, ja bym się zaczął martwić.- powiedział ze śmiechem w głosie Louis.
-Lou- zwróciła mu uwagę El.
-no co? długo ich nie było, Harry ty wiesz o tym.
- tak wiem i zaczyna się zastanawiać- powiedział udając wkurzonego ale po chwili uśmiechnął się do ciebie.
Podeszłaś do Harryego i usiadłaś przy nim pod ścianą.Chłopak po chwili objął cię i ucałował delikatnie w policzek.
-Fajnie was takich widzieć- powiedział Liam.
Z Harrym oboje się do niego uśmiechnęliście.
****************************************************************************************************************************
Na razie tyle na dalszą część po prostu nie mam pomysłu ):) ale ok nie załamujmy się do następnego piątku coś wymyślę ;) proszę komentujcie jeśli tylko możecie ;) sorry za błędy

sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 28

-Wrócisz do mnie?- spytał.
-Harry chciałabym ale...
-Wiedziałem że nawet gdyby to zawsze będziesz do mnie mieć wątpliwości...ok nie ma sprawy, dzięki że wreszcie między nami jest ok.- chłopak po prostu wstał i od ciebie odszedł.
Usiadłaś na ziemię i oparłaś o ścianę chowając twarz w kolana. Nagle poczułaś czyjś dotyk. Gdy spojrzałaś na tę osobę była nią El.
-Ej nie załamuj się.- powiedziała i cię mocno do siebie przytuliła- przepraszam ale słuchałam was, naprawdę przykro mi jest że on tak się zachował.
-Nie no miał prawo, zawsze tak było że coś mi w nim nie pasowało, w końcu musiał mi to powiedzieć.
-Właśnie nie miał prawa. Skoro mu zależy powinien cię wysłuchać. Myślałam że jest inny...
-Może muszę z nim pogadać jeszcze raz..może byłam teraz jeszcze nie gotowa?- spojrzałaś dziewczynie w oczy.
-Z pewnością.- Uśmiechnęła się i jeszcze raz cię przytuliła.- teraz przestań się smucić i chodź zrobimy chłopakom śniadanie.
-Dziękuję ci El.
-Nie ma za co, chodź.- Brunetka podniosła się z ziemi i podała ci swoją dłoń.Przyjęłaś pomoc i razem poszłyście do kuchni.
Elenor na prawdę potrafi ci poprawić humor. Uśmiechałaś się przy niej. Była naprawdę wspaniałą dziewczyną a Lou szczęściarzem. Gdy skończyłyście robić śniadanie razem poszłyście do chłopaków ich obudzić. Wszyscy spali jak zabici ale po dłuższym czasie udało wam się ich dobudzić. Harry'ego przy śniadaniu nie było.
-Gdzie jest Hazza?- po dłuższym czasie spytał Liam. Razem z El bez odpowiedzi dalej jadłyście.
-Ej dziewczyny, gdzie jest Harry?- Powtórzył.
-Ja nie wiem...-odparła El.
-Może ty coś wiesz?- spojrzał na ciebie Zayn.
-Widziałam tylko jak wyszedł na dwór...a gdzie poszedł nie mam pojęcia...
-Gadałyście z nim?- spytał Lou.
-Jaaa nie..-odparła El a ty na nią spojrzałaś z pretensjami w oczach.- no co?-szepnęła i wzięła kawałek surówki.
- [t.i.] ty z nim rozmawiałaś?- spytał zdziwiony Liam.
-Można tak powiedzieć...
-A o czym tak rozmawialiście?
- A nic takiego...zwyczajnie po prostu mu wybaczyłam ale nie zgodziłam się do niego wrócić chyba tyle prawda El?- powiedziałaś już lekko zdenerwowanym głosem.
-Ej spokojnie...- złapał cię za ramię Louis siedzący obok ciebie.
-Nie, wiecznie się wtrącacie w to co pomiędzy nami jest, zajmijcie się sobą a nie nami! to jest już wkurzające...przez was nie możemy się zrozumieć bo wiecznie macie coś do powiedzenia!
Odsunęłaś się zdenerwowana od stołu i zarzucając na siebie tylko kurtkę i wciskając buty wyszłaś z domku.
Poszłaś zdenerwowana szybkim krokiem w stronę lasku. Chodziłaś sama i zmarznięta. Byłaś w dresowych spodniach i kurtce pod którą miałaś zwykłą koszulkę. Idąc tak dłuższą chwilę przez przypadek potknęłaś się o korzenie i wywróciłaś na śnieg.
Próbowałaś się podnieś lecz byłaś poobijana bo dość mocno upadłaś.
-Może ci pomogę co?- usłyszałaś za sobą jakiś głos. Gdy odwróciłaś się za siebie zobaczyłaś stojącego Harry'ego z wyciągniętą ręką.
- Od kiedy ty mi chcesz pomóc?- spytałaś oburzona.
-Od zawsze. No już dawaj tą rękę.
Po chwili zdenerwowana podałaś mu dłoń i z bólem się podniosłaś.
-Czemu się nie ubrałaś?
-Nie twój interes.- burknęłaś się otrzepując ze śniegu.
-Ej grzeczniej co?
-Ja mam być dla ciebie miła a ty na mnie możesz burczeć tak?- spojrzałaś mu w oczy.
-Nie po prostu mam dość takiej idiotycznej sytuacji tego ciągłego 'ale' z twoich ust...albo ci zależy albo nie..próbujemy jeszcze raz albo kończymy to co było..czy to takie trudne odpowiedzieć na dwa tak idiotycznie proste pytania?- spytał z uniesionym tonem.
- To powiedzmy że ja chodziłam z tobą dla szpanu, proszę odpowiedz mi na te pytania czując się tak jak ja!
-Proszę bardzo. Zależy mi a skoro mi zależy chcę spróbować jeszcze raz.
-Powiedziałeś to co chcesz usłyszeć ode mnie.
- Powiedziałem to co czuję. Znowu mnie całowałaś nie będąc niczego pewna. co ty myślisz że kim ja jestem? kiedy masz ochotę całujesz, przytulasz i się żalisz a kiedy masz ochotę wyzywasz i ranisz. Skoro myślisz że kimś takim jestem to...
-To co?- spojrzałaś na niego.
-Nic.
-Dokończ.
-Nie.
-No więc mamy temat za sobą, hej.
-Ej ale odpowiedz na pytanie...
-Nie chcesz dokończyć zdania to ja nie mam zamiaru odpowiadać na pytanie.
-Proszę odpowiedz mi...- powiedział z nadzieją i smutkiem.
-Harry..-po twoim policzku spłynęła łza.- zależy mi...
- A ja ci już powiedziałem- uśmiechnął się lekko kącikiem ust i mocno cię przytulił. Po czym złapał cię za biodra i musną twoje usta.
-Znowu będziesz mnie obwiniać za pocałunek?- uśmiechnęłaś się.
-Teraz tego chciałem- odwzajemnił uśmiech i kontynuował pocałunek.

******************************************************
Nie wiem czy długi czy nie ale jest i chcę podziękować za wszystkie tamte komentarze miło mi było je czytać..na prawdę to ludzi motywuje przepraszam za błędy no i fajnie by było gdybyście i tutaj wyrazili swoją opinie ;)

piątek, 9 listopada 2012

Rozdział 27

-Dobranoc.- odparł.
wróciłaś do domku sama. Zdjęłaś kurtkę oraz buty i wróciłaś do swojego pokoju. Położyłaś się na łóżko i okryłaś kołdrą i próbowałaś usnąć. Nie mogłaś.
Przez to wszystko, rozmowę, jego słowa to jak on czule i z nadzieją je wymawiał zaczęłaś naprawdę się zastanawiać czy mu nie wybaczyć.
*oczami Harry'ego
Kiedy ona mnie przytuliła znów poczułem ten dotyk, to ciepło, to poczucie miłości...jak ja za tym tęsknię..stoję tu i nie wierzę że wszystko może się ułoży. Stałem tak przed domkiem i patrzyłem na zamarznięte jezioro myśląc co by było gdybym nie zrobił tego błędu. Gdybym ją wtedy kochał, gdybym nie poszedł się napić...wszystko było by inne...ok robi się zimno wracam do domku. Teraz przynajmniej spokojniej zasnę...
*****************************************************************
Teraz kiedy on może spać ty nie masz takiej możliwości. Przez niego, przez jego słowa. Przed oczami masz ciągle widok kiedy on klęczy przed tobą. Ta nadzieja w jego oczach że może powiesz 'tak'...potoczyło się inaczej nie wybaczyłaś mu i zaczynasz tego powoli żałować...widać stara się..
Koło godziny 5:00 udało ci się zasnąć lecz nie trwało to zbyt długo.
Przebudziłaś się o 8:00 nad ranem. Leżałaś chwilę i patrzyłaś na pusty biały sufit.  Myślałaś że gdy obudzisz się następnego dnia nie będziesz o tym pamiętać. Szkoda że tak nie było. Z nów powróciły myśli...powoli zaczynałaś żałować że zgodziłaś się na tę rozmowę.
W końcu stwierdziłaś że wstaniesz. Pewnie do koło godziny 10:00 będziesz sama siedzieć no bo wszyscy śpią. Podniosłaś się z łóżka i poszłaś do salonu. Tam siedziała ku twojemu zdziwieniu Elenor.
-Hej- powiedziałaś lekko nie wyspanym głosem.
-O cześć- odparła w przeciwieństwie do ciebie z uśmiechem.- jak ci się spało?
-Nie za dobrze...
-Czemu? Łóżko nie wygodne?
-Chciałabym aby taka była prawda...
-To o co chodzi?-spytała.
Podeszłaś i usiadłaś obok niej.
-W sumie to nic takiego...
-Ej no gadaj...nie będziesz mi tutaj cały dzień taka zamulona chodziła. Mów co się stało?- powiedziała i zaciągnęła łyk herbaty.
-Wczoraj w nocy rozmawiałam z Harrym...
-Na prawdę?- nie wierzyła wyraźnie w to co mówisz?
-Tak i teraz tego żałuję..
-Czemu?
-Bo...obudził mnie o 1:00 w nocy i powiedział że chce porozmawiać...zgodziłam się no bo co miałam powiedzieć...ubraliśmy się i wyszliśmy na dwór...tam on zaczął temat odnośnie tego wszystkiego co pomiędzy nami jest... prosił mnie abym mu wybaczyła lecz powiedziałam że nie mogę...
-Czemu tak powiedziałaś....?
-A co miałam mu odpowiedzieć?
-Nie wiem ale na pewno że mu nie wybaczasz...widzisz jak się stara..i nie mówię tego bo go lubię i się znamy tylko mówię jak ja bym postąpiła po tym wszystkim jako ty...rozumiem gdyby on kompletnie ciebie olewał..lub...bezczelnie się odzywał to rozumiem ale kiedy widać po nim że żałuje powinnaś dać mu tę szansę...takie jest moje zdanie nie wiem jak ty uważasz...
- Wiesz El mam ochotę powiedzieć mu 'wybaczam ci' lecz kiedy mam to zrobić tooo...nie potrafię...coś mnie hamuje..powstrzymuje i nie mogę...
-Chcesz abym ci pomogła?-Spytała
-Ale jak?- odparłaś zdziwiona.
-Nie  wiem coś wymyślimy..nie możecie oboje cierpieć..widać to po was...
Po chwili do pokoju w którym siedziałyście wszedł Harry.
Odwróciłaś w jego stronę wzrok i ciągle na niego patrzyłaś.
-Hej- odparł po chwili zachrypniętym głosem.
-Cześć- powiedziała z uśmiechem El po czym cię lekko szturchnęła.
-Eee..yyy..hej- odparłaś.
Harry spojrzał na ciebie i poszedł do kuchni.
-Weź się ogarnij..-szepnęła do ciebie Elenor.
-Ale ja nie potrafię...
-Powiedziałam ci coś...- powiedziała wyraźnie zdenerwowana przez zęby brunetka.
Harry wrócił z kuchni ze szklanką soku i usiadł na ziemi patrząc raz na ciebie raz na El.
-Co u was dziewczyny?- spytał jak by nigdy nic się nie stało.
-Ok.- odpowiedziała tylko El.
-A u ciebie?- spojrzał na twoją osobę tak jak byś była zwykłą dziewczyną.
-Tak samo.- odpowiedziałaś patrząc na niego tak jak zrobił to on.
-Spoko....-Odparł i napił się soku.

-Emmm...wiecie co ja chyba pójdę zobaczyć czy Lou już wstał...
-Ok.- odparł spokojnie chłopak.
Dziewczyna wstała z sofy i wyszła z pokoju.
Po między tobą a nim była głęboka cisza. Chłopak Patrzał się w jeden punkt i co parę sekund popijał sok.
-Harry czemu teraz taki jesteś?...- spytałaś po chwili.
-Jaki?- odparł nie patrząc na ciebie.

-Taki oschły dla mnie..wczoraj..byłeś inny..
-Wiesz po prostu stwierdziłem że już przegrałem...poddałem się rozumiesz?...wczoraj gdy zostawiłaś mnie na dworze myślałem jeszcze o tym i stwierdziłem że to nie ma sensu...straciłem cię i doszło to do mnie...
-Źle myślisz..

-Co?- spojrzał na ciebie zdziwiony.
-Powiedziałam że się mylisz...
-O co ci teraz chodzi?
Bez żadnego słowa nabrałaś powietrza i podniosłaś się z sofy. Obeszłaś stolik i kucnęłaś przy nim.
-Chcę mieć to wszystko za sobą rozumiesz?- spojrzałaś mu w oczy- chce mieć to za sobą tak jak ty tego chcesz...
-Proszę, nie żartuj sobie...- Odwrócił swój wzrok.
-Co zrobić żebyś uwierzył?
-Nic mnie nie przekona rozumiesz- podniósł bardzo lekko swój ton i znów na ciebie spojrzał.
Momentalnie sama nie wiesz ja, czemu ale pocałowałaś go.
-Wystarczy ci?-spytałaś.
-Ty..ty na prawdę mi wybaczasz?- spytał.
-A gdybym tego nie chciała całowałabym cię bezpodstawnie?
-Nie...
-Właśnie...
-Dziękuję ci..strasznie ci dziękuję...
-Harry akurat w tym momencie nie powinieneś dziękować mi lecz Elenor i Zaynowi ...to dzięki nim się zdecydowałam...
-Wrócisz do mnie?- spytał.
********************************************************************************
Jakoś tak mnie naszło aby w końcu ich a w sumie was pogodzić  a czy zostaniesz jego dziewczyną to nie mam pojęcia jeszcze nad tym tematem myślę. Jutro może kolejny rozdział ale jeszcze pomyślę ;**** proszę was tak bardzo pragnę kiedyś w końcu pod jakimś postem zobaczyć 20 lub ponad 20 kom. Takie tam małe marzenie :) ale nie koniecznie musicie spełniać ;*** i tak wam dziękuję za to wszystko te wejścia i inne kom.  po prostu jestem wam wdzięczna że sznujecie moje wypociny :**


niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 26

tak razem rozmawiałyście do puki naczynia się nie skończyły.
Kiedy wszystko do końca posprzątałyście wyszłyście razem  z kuchni uśmiechnięte do siebie.
-Widzę że się dogadujecie- powiedział Lou.
- Dotarłyśmy do siebie- odparła Elenor i usiadła obok Lou na kanapie wtulając się w swojego chłopaka.
-Co powiecie na jakiś spacer?- spytał Louis.
Wszyscy spojrzeli na siebie i po chwili zgodziliście się na propozycję. wszyscy równocześnie wstaliście ze swoich miejsc i się ubraliście. Każdy po kolei wychodził z domku.
-Louis ja zaraz do was przyjdę, pójdę się przebrać w coś cieplejszego- powiedziałaś mu na osobności.
-Ok nie ma sprawy.
Poszłaś więc ze swoją torbą do łazienki. Ubrałaś jensy i ciepłą bluzę. Po chwili wyszłaś z pomieszczenia. W domku było pusto. wszyscy już wyszli zostałaś tylko ty. Ubrałaś się na spokojnie i wyszłaś na powietrze. Wszystko tam się działo. Chłopacy rzucali w siebie na wzajem śniegiem. Biegali dookoła. Ganiali się. Byli jak sześciolatki. Tylko Elenor była spokojna. Z uśmiechem stała pod drzewem i się wszystkiemu przyglądała. Podeszłaś więc do niej.
-Co tam?- spytała?
-Nic, ok...czemu się z nimi nie wygłupiasz?
-Nie chcę się wysmarować jak oni. Czasem myślę czy naprawę mają tyle lat na ile wyglądają...

-Wiesz chyba tyle nie mają.- razem zaczęłyście się śmiać. Po chwili Louis podbiegł do Elenor i Ją wziął na ręce.
-Lou puść mnie! nie! Lou!- ale on nie odpuszczał. Położył ją na ziemię i strzepał na nią z drzewa śnieg.
-Louis ty debilu!- krzyczała zdenerwowana brunetka.
Ty tylko stałaś i się ciągle przygadałaś z uśmiechem.
-A ty co myślisz że ci ujdzie- wyszedł zza drzewa przy którym stałaś Zayn. Lekko z przestrachy drgnęłaś.
-Zayn nawet się nie waż...- powiedziałaś.
-Przykro mi..- uśmiechnął się zadziornie i zrobił z tobą to samo co Lou z El.
Po czym chłopacy jak dzikusy odbiegli gdzieś w las.
-No po prostu dzieci- powiedziała dziewczyna wstając z ziemi i się otrzepując.- chodź pomogę ci- podała ci rękę.

Skorzystałaś z jej pomocy. Zaczęłyście się razem  otrzepywać. 
-Może chodźmy już do domku a oni niech się sami wyżyją- zaproponowała.
-Z chęcią- zgodziłaś się.
Wróciłyście razem do Domku. Rozebrałyście się i razem poszłyście do salonu. Tam również był syf. Ale nie miałyście zamiaru tego ogarniać. El nalała wam do szklanek soku. Usiadłyście razem i zaczęłyście rozmawiać. Dobrze się dogadywałyście. Elenor była osobą takiego typu jak Zayn, osobą która jest przy tobie. Krótko ją znasz ale swoim podejściem do ciebie pokazuje że możesz jej ufać. Po około 20 minutach chłopacy jak dzikie stado wpadli do środka śnieg sam się z nich obsypywał. 
-My nie mamy zamiaru tego sprzątać- ostrzegła Elenor.
-Wycieraczka wciągnie- krzyknął Niall a wszyscy zaczęli się śmiać.
Kiedy chłopcy się rozebrali usiedli w salonie obok was i chwilę z wami rozmawiali. Później koło godziny 1:00 w nocy wszyscy zaczęli się rozchodzić do swoich pokoi jak również i ty. Na końcu został sam Harry.
*oczami Harry'ego
Siedziałem tam sam. Wtedy miałem czas do pomyślenia co zrobić...co zrobić aby się przełamać...aby przełamać ten strach i w końcu z nią pogadać..na spokojnie raz a porządnie mieć wszystko za sobą. Nalałem sobie soku do szklanki i ciągle siedziałem rozważając wszystko po kolei.  Po 20 minutach nabrałem wystarczająco dużo siły. postanowiłem Obudzić [t.i.] i Porozmawiać z nią teraz w nocy, w tej chwili do puki jestem peny siebie. Wypiłem do końca napój i ruszyłem w stronę jej pokoju. Otworzyłem je cicho i spokojnie. Wszedłem do środka. Po cichu głębiej i kucnąłem przy niej. Po mimo że było ciemno i tak widziałem jej twarz to jak słodko śpi.
-[t.i.], [t.i.]...
-tak? boże Harry co ty tutaj robisz?- było widać wyraźnie że się wystraszyła.

********************************************************************************************
Koło 2:00 w nocy poczułaś jak ktoś cię buzi. Gdy się ocknęłaś zobaczyłaś Harry'ego.
-tak? 
boże Harry co ty tutaj robisz?- powiedziałaś wystraszona i ospała.
-nie mogę spać..-odparł.
-To nie wiem...próbuj albo siedź do rana a nie mi głowę zawracasz...dobranoc.

-ale ja nie mogę spać przez ciebie...za dużo mam ciebie w głowie..zbyt dużo myśli które chcę ci wypowiedzieć, proszę porozmawiamy?- zaproponował.
-teraz? nie możemy rano?- spytałaś
-nie..rano nie będzie kiedy..wszyscy przy nas będą a ja nie chcę ja chcę to załatwić z tobą w cztery oczy. Proszę przejdziemy się?
Po dłuższej chwili zastanowienia zgodziłaś się Ubrałaś na siebie dresowe spodnie i wyszłaś z nim po cichy z pokoju.
Ubraliście się oboje i wyszliście na dwór.
-Ok to co chciałeś?-spytałaś.
-Wszystko raz na zawsze wyjaśnić.
-Ale my mamy wszystko wyjaśnione.
-O to chodzi że nic nie mamy...ciągle uważasz mnie za wroga, widzę jak na mnie patrzysz...nienawiść a czasem żal...kiedy spotykam twój wzrok na sobie czuję jak coś rozrywa mnie od środka. Mam wtedy po prostu ochotę wyjść z tego miejsca gdzie jesteś i wykrzyczeć wszystko to czego żałuję...to jak się nie mylę nazywa się zakochanie prawda?
-Może i tak ale ja nadal ci nie wierzę...
-To co ja mam dla ciebie zrobić...kocham cię...nie chcę stracić..to chyba wystarczający dowód prawda?
-Kidy się poznawaliśmy też tak mówiłeś...--No ok może i mówiłem ale nie czułem tego rozumiesz nie wiedziałem co to prawdziwa miłość...wtedy chodziło o szpan a teraz chodzi mi o twoje uczucie rozumiesz? czy to takie trudne? uwierzyć?
-Uwierzyć jest łatwo? ale zależy komu...ja...chcę ci ufać ale nie mogę..nie potrafię...
-ten ostatni raz?- spytał z nadzieją.
- Harry zawaliłeś...kiedyś zaufałam chłopakowi dwa razy później tego żałowałam...
-I co myślisz że jestem taki jak każdy inny tak?
-Wcześniej tak nie myślałam ale ty sam mi pokazałeś że taki jesteś....
-To był błąd..wybacz mi proszę..co mam zrobić? klęknąć teraz przed tobą na zimnej ziemi, śniegu? przeprosić po raz setny? tego chcesz? jeśli tak to proszę zrobię to teraz, w tym momencie...
Po chwili Harry klęknął przed tobą tak jak mówił.
-Harry wstań proszę...będziesz chory..

-nie...będę tu klęczał do puki mi nie wybaczysz...
-Harry wstań.
-Nie..nie mam takiego zamiaru....
-Ok mam inny pomysł...powiedzieć że wybaczam nie mogę ale mogę zaproponować ci że...zastanowię się nad tym wszystkim i kiedy będę pewna powiem ci..ok?
-Dobre i to...
-Ok ale teraz wstawaj...
Harry tak jak go poprosiłaś wstał.
-Mam jeszcze jedno pytanie?
-tak?
-czy..czy to co się dzisiaj wydarzyło miało dla ciebie jakieś znaczenie?- spytał z nadzieją.
Po długiej ciszy odpowiedziałaś.
-Nie..to dla mnie nie miało znaczenia.
-Wiedziałem....ok to...wszystko co od ciebie chciałem...
-Przytulisz mnie?- zapytał.
Wzięłaś głęboki oddech.
-Tak.
Przysunęłaś się do niego i go przytuliłaś.
-Dziękuję- uśmiechnął się.
-Dobranoc Harry.
-Dobranoc.- odparł.
****************************************************************************************
ten rozdział mi się nie spodobał ale cóż licz się wasze zdanie nie moje :) komentujcie jeśli możecie fajnie by było żeby każda z was coś po sobie zostawiała :)


piątek, 2 listopada 2012

Rozdział 25


 po godzinie wyszłaś i położyłaś spać.
Następnego dnia gdy wstałaś poszłaś do łazienki się ogarnąć. Zjadłaś tak jak każdego ranka samotnie śniadanie. Zostało ci trochę czasu więc chwilę oglądałaś TV. O godzinie 7:40 wyszłaś z domu. Dość szybko szłaś do szkoły. Przed szkołą stało dość dużo osób Zobaczyłaś również pośród tych ludzi Harry'ego. Stał z..właśnie kolejny raz ci chłopacy. Harry dziwnie jak dla ciebie był wesoły. Stał plecami do ciebie lecz widziałaś że się śmieje. Przeszłaś koło tej grupki i w tym momencie Harry  odwrócił się. Oboje nie wiedzieliście kiedy wasze spojrzenia się spotkały. Przeszłaś bardzo powoli nie tracąc z nim kontaktu. Po chwili lekko się uśmiechnęłaś kącikiem ust gdzie widać twój jedyny dołeczek na policzku. Odwzajemnił to tak samo. Gdy już odwróciłaś wzrok i szłaś w stronę budynku słyszałaś jak jego koledzy poruszają temat tego co się przed chwilą stało.
Najwidoczniej zazdrościli. No tak cel Harry'ego osiągnięty.
Weszłaś do szkoły. Powoli poszłaś do szafki. Otworzyłaś ją i schowałaś torbę. Wyciągnęłaś potrzebne książki. Gdy zamknęłaś szafkę ujrzałaś twarz Harry'ego. Lekko z przestraszenia drgnęłaś.
-Wystraszyłeś mnie
-hej- pokazał nieśmiało rząd swoich zębów.
-cześć. po co przyszedłeś?- od razu na  niego najechałaś.
-nie mogę tak po prostu podejść do koleżanki?
-co chciałeś?
- nic. tak po prostu podszedłem.
-to hej.- ominęłaś go po chwili podbiegł do ciebie. podczas gdy szłaś on szedł obok ciebie.
-chciałem powiedzieć że nie możemy się spotkać w piątek.
-tak wiem miałam ci mówić.
-ty? czemu nie możesz?- zapytał.
-pewnie z tych samych powodów co ty- odparłaś i skręciłaś w drugi korytarz. On znowu podbiegł.
-Lou też cię zaprosił?
-nie wiedziałeś?
- nic mi nie mówił.
przerwał wam dzwonek.
-przepraszam cię, muszę iść po książki- powiedział i odszedł.
kiedy poszedł w swoją stronę ty poszłaś pod klasę.
lekcja powoli minęła. Zabrałaś książki z ławki i wyszłaś z klasy. Po chwili znalazł się obok ciebie Harry.
-idziesz na tę imprezę?- spytał.
-tak- odpowiedziałaś w ogóle na niego nie patrząc.
-a co mu kupujesz?- zapytał
- odwalisz się?- odparłaś pytaniem patrząc na niego i równocześnie stanowczo zatrzymując się.
- o co ci chodzi? normalnie spytałem...
-denerwujesz mnie.
-czym?
-wszystkim, po prostu daj mi spokój.
Zdenerwowana odeszłaś zostawiając go samego.
Resztę dnia w ogóle razem nie rozmawialiście. O 15:00 skończyłaś szkołę. Sama wróciłaś do domu.
Tak było każdego dnia. Zayn czasem do ciebie pisał ale nie spotkaliście się aż do piątku. Tego dnia byłaś może szczęśliwa to za dużo powiedziana ale uśmiechnięta raczej tak. Cały dzień omijałaś  Harry'ego. Tak jak zawsze skończyłaś szkołę. Starałaś się jak najszybciej wrócić do domu aby zdążyć się wyszykować. Po jakichś  15 minutach byłaś w domu. Pobiegłaś na górę. Otworzyłaś szafę i zaczęłaś się zastanawiać co założyć. Nie wiesz tak właściwie co będzie się tam działo. Teraz ubrałaś może nie zbyt odpowiedzi struj na taką porę ale kwiecistą, czarną sukienkę. Podniosłaś torbę z ziemi i spakowałaś parę rzeczy. Poszłaś do łazienki i zaczęłaś myśleć co ze sobą zrobić. W końcu doszłaś do wniosku że tylko lekko pomalujesz rzęsy. Włosy spięłaś w warkocza który oplatał ci od jednej strony na drugiej się kończąc. Kiedy dokończyłaś fryzurę poszłaś do pokoju i spojrzałaś na zegarek 16:15. Po chwili przyszedł ci do głowy prezent dla Lou. Przecież ty nic dla niego nie kupiłaś. Miałaś cały tydzień i nie pomyślałaś o tym. Zadzwoniłaś do Louisa. Po czterech sygnałach odebrał.
l: tak?
ty: Lou przepraszam ale moglibyście po mnie nie zajeżdżać?
l: czemu?
ty: muszę coś załatwić, nie wyrobię się...możesz...możesz podać mi dokładny adres?
l: przyjedziesz?
ty: tak ale mogę się trochę spóźnić.
l: ok, nic się nie stało. Już ci mówię gdzie to jest.
Gdy Lou podał ci adres szybko zabrałaś torebkę i się ubrałaś. Pobiegłaś do centrum handlowego. Chodziłaś po sklepach i szukałaś na szybko czegoś sensownego. Było bardzo mało czasu a Louis jest gwiazdą, praktycznie każdą rzecz mógł by kupić. Po chwili zastanowienia poszłaś do drogerii. chodziłaś między regałami z perfumami. Pomyślałaś że to będzie najlepszy prezent  Po 10 minutach znalazłaś cudownie pachnące perfumy. Co prawda drobie ale ładne. Kupiłaś je. W szybkim tempie wróciłaś do domu. Była już 17:00. Czas kiedy powinnaś już tam być. Postarałaś się ładnie zapakować prezent. Przy okazji zadzwoniłaś po taxi. 10 po 17:00 była.
Zabrałaś torbę z ziemi i wyszłaś z domu zamykając go. Wsiadłaś do samochodu i podałaś adres kierowcy. Siedziałaś cicho z tyłu pojazdu patrząc się na uciekające z prędkością za szybą budynki.
-panienka gdzie się wybiera?- spytał uprzejmie starszy kierowca.
-urodziny przyjaciela, już i tak jestem spóźniona...
-postaram się jak najszybciej dla takiej ślicznej dziewczyny.
-dziękuję- uśmiechnęłaś się.
O 17:30 dojechałaś na miejsce. Kierowca wjechał w głąb lasku za którym było jezioro a przy nim drewniany domek w którym świeciły się światła.
-dziękuję panu bardzo- powiedziałaś z uśmiechem i zapłaciłaś.
-miłej zabawy.
-dziękuję, dobranoc.
Zabrałaś torbę i wyszłaś z samochodu. Kiedy auto odjechało było dość ciemno. Pomyślałaś że wszyscy mogą być w domku. Nie pewnie zapukałaś do drewnianych drzwi. Po chwili drzwi się otworzyły a w nich ujrzałaś radosnego Louisa.
-hej- uśmiechnęłaś się-przepraszam za aż takie spóźnienie.
- nic nie szkodzi, wchodź i się rozbierz.
weszłaś do środka. Wszyscy byli rozbawieni. Na stoliku przy dużej sofie stało jedzenie i picie. Twoim oczom rzuciła się śliczna brunetka siedząca na kanapie pod kocem. Uśmiechnęłaś się do niej. Odwzajemniła to. Gdy się rozebrałaś podniosłaś z ziemi torebkę z prezentem.
-to dla ciebie- podałaś Louisowi- myślę że ci się spodobają tak jak mi, nie miałam innego pomysłu.
-dzięki- uśmiechnął się i cię przytulił. Po chwili zajrzała do środka.
- jedne z najlepszych...naprawdę nie musiałaś...
- musiałam- uśmiechnęłaś się.
-jeszcze raz dziękuję. Ok rozgość się. Zaraz przyniosę ci czystą szklankę. Przy okazji poznaj się z El.
- cześć chłopacy.
-hej odpowiedzieli ci uśmiechnięci  włącznie z Harrym.
Podeszłaś do dziewczyny która wstała.
-hej jestem [t.i.]- podałaś rękę.
-hej, Elenor- dziewczyna odwzajemniła gest i usiadła z powrotem na kanapę. Po chwili przyszedł Lou z czystą szklanką i nalał ci soku po czym usiadł na podłodze gdzie siedziała reszta. Ty natomiast usiadłaś obok Elenor.

*oczami Harr'yego
Kiedy [t.i.] weszła do środka zaniemówiłem. Była śliczna. Dawno jej takiej nie widziałem. Ostatni raz na balu szkolnym. Tak bardzo chciałbym ją teraz odzyskać, przytulić, pocałować...to jednak chyba jest już nierealne.
************************************************************************************************
- ok to co chcielibyście robić? szczerze ja nie mam pomysłu- powiedział Lou.
-butelka?- zaproponował Horan.
wszyscy się zgodzili. Ty również choć bałaś się zasad tej gry.
Po chwili Niall skombinował butelkę.
-ok to Lou ty pierwszy.
razem z El zeszłyście z sofy i usiadłyście pomiędzy chłopakami. Ty obok Zayna i Liama a Elenor pomiędzy Louisem a Niallem.
Lou zaczął kręcić. W myślach prosiłaś abyś ni była to ty. I tak się stało. Wypadło na Nialla.
Dostał zadanie.
Po 10 minutach gry wypadło na Harry'go. Wybrał zadanie od Zayna.
-no więc...- Mulat wstał i podszedł do stolika. Po chwili zabrał z niego kawałek brzoskwini- musisz to zjeść.
-proszę cię, co to za zadanie- zaśmiał się Harry.
- ej ej ej...nie skończyłem..musisz zjeść to razem z [t.i.].
Wszyscy zaczęli gratulować Zaynowi pomysłu prócz ciebie i Harry'ego.
-ja tego nie zrobię- odparł Harry patrząc na Zayna i na ciebie.
-jeszcze mi podziękujesz- szepnął mu  na ucho.
-ok...
wszyscy byli podekscytowani tym co się wydarzy. Ty raczej przeciwnie. Bałaś się. Byłaś rozkojarzona.
Harry wstał i do ciebie podszedł. Kucnął przy tobie.
-nie martw się...-szepnął tak aby nikt nie słyszał po czym uśmiechnął się.
Przygryzł połowę owocu. Przysunęłaś się do niego i zjadłaś drugą część lekko dotykając jego ust swoimi. Harry wrócił na swoje miejsce z uśmiechem. Graliście jeszcze 15 minut po czym skończyliście zabawę.
-może zjemy teraz jakąś porządną kolację co?- zaproponował Louis.
Wszyscy się zgodzili po czym Lou i Horan poszli coś przygotować. Reszta siedzieliście i rozmawialiście. Harry, było widać nie chciał na ciebie patrzeć lecz jego oczy same się do tego ciągnęły co parę minut uciekając. 40 minut później chłopacy zaprosili was do kuchni gdzie stał stół przy którym było 7 krzeseł. Każdy zajął swoje miejsce. Chłopacy każdemu nałożyli i się dosiedli. Wszyscy zaczęliście jeść przy czym rozmawialiście o wszystkim tym razem Harry często na ciebie patrzał. Siedział na przeciw ciebie. Gdy wziął kawałek sałatki do ust spojrzał na ciebie i się uśmiechnął, odwzajemniłaś to.
Po 20 minutach wszyscy wyszli z kuchni prócz ciebie i El.
-jakie buraki- zaśmiała się brunetka, ty również- chodź ogarniemy to jakoś- powiedziała do ciebie.
Zebrałyście talerze i szklanki. Podeszłyście do zlewu.
Ty wycierałaś na sucho a Elenor myła.
-jesteś bardzo cicha...-powiedziała po chwili- boisz się mnie?- uśmiechnęła się.
-nie skąd...wydaje ci się...
-to przez Harry'ego prawda?gdyby nie on byłabyś wesoła, szczęśliwa, prawda?
-skąd o nas wiesz?- zapytałaś.
-Louis mi mówił o was..wiem nie powinnam się wtrącać lecz zawsze uważam że lepiej o czymś takim pogadać z przyjaciółką lub koleżanką.
-gdybym takie miała może było by lepiej..
-a nie masz?
-przez to wszystko jestem sama..jedynie kto mnie wspiera to Zayn lecz chyba wiesz co się parę miesięcy temu stało...
-tak wiem..może...może chcesz pogadać o tym wszystkim ze mną?
-chce ci się?
-czemu nie...naczyń jest dużo- zaśmiała się- a tobie trzeba pomóc.
-Dzięki.
tak razem rozmawiałyście do puki naczynia się nie skończyły.
***********************************************************
ten rozdział jest wyjątkowo długi :) sorry za błędy i proszę was bardzo o jakie kolwiek komentarze jeśli możecie :) dziękuję oczywiście za tyle wejść myślałam jak zakładałam tego bloga że to nie wypali jednak pozory mylą :)