wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 8

-Harry..-posmutniałaś.- Harry Kocham cię ale..nie mogę być z tobą w związku..
-Dlaczego?
-Muszę iść..- chciałaś odejść ale złapał cię za nadgarstek.
-nie nigdzie nie pójdziesz, masz mi teraz powiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.
-Ok.
Przez chwilę nie wiedziałaś co powiedzieć ale  przełamałaś się.
-Bo... wtedy co chciałam z tobą rozmawiać na holu ty mnie olałeś no i ja wtedy pobiegłam do łazienki i przez chwilę płakałam ale po chwili przyszła Alex i pomogła mi i powiedziała mi że ty...
-No co ja?
-Żebym się z tobą nie zadawała  bo prędzej czy później mnie zranisz..dlatego nie godziłam się na związek rozumiesz..boję się że ona ma rację..
-Ale ona nie ma racji...ok  miałem dużo związków w tej szkole ale kończyły się szybko właśnie przez nią a nie przeze mnie, jest zazdrosna o mnie bo nie chcę z nią być i dlatego niszczy mi każdy związek jaki mam.
-Mówisz prawdę?
-A czemu niby mam kłamać?
-na przykład po to żeby ze mną być?
-Nie odważył bym się cb okłamać.
-Wierzę ci.
-Cieszę się.- uśmiechnął się słodko.- to jak będzie?
-Ale co będzie?
-Chcesz być moją dziewczyną?
Bez odpowiedzi przybliżyłaś się do niego powoli . Krótko i namiętnie pocałowałaś go.
-Wystarczy taka odpowiedź?-uśmiechnęłaś się.
-Jasne.-przytulił cie mocno do siebie a ty się w niego wtuliłaś.
-Nawet nie wiesz jak ryzykuję...-szepnęłaś do siebie tak aby on nie usłyszał.
-No więc ..spróbujesz mojego drinka?- spytał.
-Z chęcią.
Podał ci to co wcześniej przygotowywał Wzięłaś łyka.
-Nie powinieneś być gwiazdą.-powiedziałaś do niego.
-Dlaczego?- posmutniał.
-Powinieneś być barmanem w jakimś klubie.-zaśmiałaś się.
-Czyli mam rozumieć że ci smakuje?
Bez odpowiedzi  uśmiechnęłaś się do niego.
Chwilę siedzieliście w  kuchni i ze sobą rozmawialiście. Nie chciało wam się iść do tych tłumów  woleliście zostać ze sobą w kuchni.
-Może byśmy gdzieś poszli?-zaproponował Harry.
-Gdzie?
-Nie mam pojęcia. To co idziemy.
-Jasne.
Wyszliście z kuchni i pokierowaliście się w stronę drzwi wyjściowych. Szliście oboje nie wiadomo gdzie. Ważne że razem.
Chodziliście a wręcz szwendaliście się po uliczkach Londynu.  Minęło już dobre 2 godziny od waszego łażenia.
-Może wracamy co?-spytał Harry.- no chyba że nie chcesz.

-Możemy wracać.- uśmiechnęłaś się do niego.
-Cały ten tydzień czekałem abyś była moja.
Bez odpowiedzi złapałaś go za rękę z uśmiechem i wróciliście na imprezę.   Bawiliście się razem. Poznałaś resztę zespołu. Chłopacy są naprawdę mili i zwariowani to fakt. Koło 5 nad ranem wszyscy zaczęli się zbierać. Kiedy było już pusto  ty jedyna zostałaś.
-Pomogę wam tu trochę ogarnąć a potem sama będę się zbierać ok?- zwróciłaś się do chłopaków.
-Skoro ty nam będziesz pomagać to możesz zostać-mówił nawalony Zayn.
-Zayn!- zwrócił mu uwagę Harry.
-Spokojnie Harry nic się nie stało.-powiedziałaś.
-Widzisz?- powiedział Zayn.- to co idziemy sprzątać?- zwrócił się do cb.
-Zayn skarbie- podeszłaś do niego i położyłaś rękę na  jego ramię.- wytrzeźwiej to wtedy pogadamy.
Wszyscy się zaczęli śmieć a Zayn zrobił udawaną smutną minę.
-Tak myślę że nie ma sensu sprzątać...- powiedział po chwili Niall.
-Też tak sądzę powiedział Louis.
-Wiesz co (t.i.) jesteśmy chyba tylko my normalni.
-Chyba tak- potwierdził to Harry.
************************************************************
przepraszam że taki krótki i bez sensu ale brak weny. Jutro będzie następny i może ciekawszy :)  tak bardzo chcieliście aby zostali parą więc są ;) przepraszam za jakie kolwiek nłędy no i zapraszam do komentowania ;)

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozdział 7

to będzie najdłuższy rozdział w tym opowiadaniu ;** a to tylko dlatego bo jest was ponad 1200 i za to wam dziękuję i wszystkim ten rozdział dedykuję ;** <3
******************************************************
Kiedy wszedł
do cb do pokoju szerze się uśmiechnął tobie jednak nie było do śmiechu.
-ok to zostawię was samych- powiedział z uśmiechem wujek i poszedł.
-A ty czego tu?- od razu na niego naskoczyłaś i zapaliłaś lampkę obok łóżka następnie olałaś go przy drzwiach i zgasłaś światło na suficie.
-przyszedłem ratować naszą przyjaźń...
-mi ona do szczęścia nie jest potrzebna...- usiadłaś na łóżku po turecku
-głupie pytanie ale mogę usiąść?- wskazał na krzesło obok biurka.
-jak musisz...
-dzięki.
Usiadł na przeciwko cb.
-czemu ty taka  jesteś? I ogólnie o co ci chodziło w szkole?
-jestem normalna i o nic mi nie chodziło..- skubałaś końcówki szortów wgl na niego nie patrząc.
-ciągle mam w głowie jedno pytanie..
Przerwałaś mu i na niego spojrzałaś.
-czy do cb przyjdę w sobotę? Powiem tak, miałam się zgodzić ale dziś wszystko spieprzyłeś, to co zbudowałeś prawie do 100 spierdoliłeś do zera rozumiesz?
Spuścił głowę.
-rozumiem...żałuję..no bo przecież masz prawo rozmawiać z innymi..
-no łał szybki jesteś. Tylko ciekawi mnie co ty byś zrobił gdybym to ja cię olewała przy Maxie na głównym holu przy całej szkole?-on podniósł wzrok na cb ty z zaszklonymi oczami spojrzałaś na niego.
- po prostu byłem zazdrosny.
-Harry o co?! O to że z nim gadałam?! Rozumiem gdybyśmy byli para to spoko ale nie jesteśmy! Jesteśmy przyjaciółmi rozumiesz?!- poczułaś łzę na policzku.
-chciałbym abyśmy byli parą..- kolejny raz spuścił głowę.
-może gdybym czegoś nie wiedziała to zgodziła bym się ale wiem i dlatego powiem nie..
-co takiego wiesz?- popatrzał na cb.
-nie ważne..
-ważne!- uniósł głos..
- wyjdź- wskazałaś na drzwi.
-przepraszam..
-wyjdź.- powtórzyłaś.
-nie chciałem, przepraszam, pogadaj ze mną jeszcze.
Uległaś. Skuliłaś się i zaczęłaś płakać.
-co się stało?- spytał z troską i usiadł na łóżku obok cb.
- Harry to są tylko pieprzone cztery dni a my nie wiem po raz który się kłócimy..ona miała rację..
-kto?
-nikt..
-[t.i.] proszę spójrz na mnie...-złapał cię za podbródek.
Odsunęłaś głowę z jego ręki i schowałaś ją z powrotem w kolana.
-proszę ten jeden raz spójrz mi w oczy..nigdy tego nie zrobiłaś więc zrób to teraz...
Po chwili powoli podniosłaś głowę i z zapłakanymi oczami i mokrymi od łez policzkami spojrzałaś mu w jego zielone oczy.
-co w nich widzisz?- spytał.
-miłość.
- a ja w twoich przyjaźń...- odpowiedział smutno.
-bo tylko tyle do cb czuję Harry, przepraszam..
-nic nie szkodzi...
-ale wiesz jeśli byś się postarał może pojawi się w nich za parę dni nuta miłości.
-mam taką nadzieję..wiesz od niedawna mam tylko jedno marzenie..
-jakie?
- nie powiem.
- oh no zacząłeś to dokończ.
-a mogę je wykonać?- zapytał z nadzieją.
-tutaj?- zapytałaś zdziwiona.
-tak.
- no jeśli dzięki temu dowiem się co to za marzenie to proszę.
On momentalnie złapał cię za policzek i zatonął w namiętnym pocałunku  w twoich ustach. Po chwili odwzajemniłaś  to w taki sam sposób tylko ty miałaś okazję dotknąć jego loków. Oboje zamknęliście oczy. Chciałaś żyć tą chwilą wieki. Zajęło wam to lepiej jak 5 minut. Po chwili oderwaliście się od siebie delikatnie kończąc.
-co to było?- spytałaś z lekkim uśmiechem.
-moje marzenie..- uśmiechnął się.
-spełniło się?
-jeszcze lepiej niż chciałem..ale narodziło się kolejne..
- no to słucham..- uśmiechnęłaś się.
-po tym pytaniu chciałbym usłyszeć 'tak'.
- ok.
-zostaniesz moja dziewczyna?- spytał z strachem oraz nadzieją. Zapadła chwila ciszy ale odpowiedziałaś po chwili.
-Harry..to...to marzenie się nie spełni..- spojrzałaś na niego.
-to znaczy że..-zawiesił się.
-przykro mi..
-ale dlaczego?
-jest jedna jedyna przeszkoda..
-powiedz..chcę ją pokonać..
-nie nie mogę..
- to..to dlaczego zgodziłaś się na pocałunek?
-nie wiem..
-dlaczego?!- uniósł ton.
-nie mam pojęcia..przepraszam..
-po cholerę go odwzajemniałaś!- wrzasnął i ruszył w stronę drzwi.
-ale Harry...
Trzasnął drzwiami. Usłyszałaś tylko jak zbiega po schodach. Nie dałaś rady, rozkleiłaś się. Po chwili podeszłaś do okna i otworzyłaś je. Powiał lekki wiatr. Zamknęłaś oczy. Po chwili drzwi od twojego pokoju otworzyły się a w nich stała ciocia.
-dziecko co tu się stało?- podeszła i cię przytuliła.
-nic takiego, lekka sprzeczka.
-po tym Harrym nie było widać że to jest sprzeczka.
-sama nie wiem co to było...
-może zostawię cię z tym samą?
-może...
-no więc dobranoc.
-dobranoc ciociu.
Po chwilę stałaś przy oknie sama następnie położyłaś się spać.
Następnego dnia wstałaś 10 po, ubrałaś się szybko. Zabrałaś torbę i zbiegłaś na dół. Wsunęłaś śniadanie i wybiegłaś szybko z domu. Gdy zamykałaś furtkę i się odwróciłaś napięcie wpadłaś na Harryego.
-emm...yy..przepraszam ci..yy..nie chciałam...
-spoko.
Bez żadnego słowa więcej poszłaś przed nim.
Widziałaś go. Był taki smutny, przybity, było ci go szkoda. Czułaś że na cb patrzy. Doszłaś pod szkołę. Na placu stała Alex. Podbiegłaś do niej uradowana i ja przytuliłaś. Harry to widział.
Oczami Harryego*
Gdy na mnie wpadła nie wiedziałem co powiedzieć ale na dużo nie było mnie stać po tym wszystkim. Szedłem za nią i od czasu do czasu na nią spoglądałem. Zastanawia mnie co ją tak przede mną hamuje. Nie mam pojęcia. Gdy doszedłem do szkoły zobaczyłem nagle uradowaną [t.i.] była z powrotem uśmiechnięta. Z reguły była taka przy mnie ale teraz nie mam na co liczyć aby to wróciło.
*******************************
Cały dzień omijałaś Harryego. I tak było do soboty do tego dnia w którym chciałaś pogodzić się z Harrym a dokładniej masz zamiar iść na tę imprezę. Jest sobota. Wstałaś rano o 11:00. Obstawiałaś że impreza rozpocznie się koło godziny 20:00 tak aby  było ciemno. Jest środek października więc robi się szybko ciemno. Ciocia i wujek zgodzili się abyś poszła tylko kolejny kłopot no ok dom dwie ulice stąd ale który to dom na tej ulicy?
Do godziny 16:00 miałaś nudę. Zaczęłaś się szykować. Postanowiłaś założyć czarną kwiecistą sukienkę bez ramiączek. Do tego baleriny z kokardkami, czarna torebka. Lekki makijaż. Włosy lekko pokręcone lokówką no i godzina 19:00 i jesteś gotowa. Tak w sumie to nie jesteś tam zaproszona ale chcesz tam pójść i pogadać z Hazzą. Poszłaś powoli. Gdy doszłaś na niby wskazaną ulicę zaczęłaś domyślać się który to dom. Obstawiłaś duży, biały prawie jak willa no bo skoro mieszka tam podobno cały zespól... Podeszłaś pod drzwi i zadzwoniłaś z lekkim zawahaniem. Drzwi otworzył ci prawdopodobnie Niall.
-a ty to kto piękna?- spytał.
Czuć było od niego odrobinę alkoholu. Zauważyłaś w drzwiach że impreza była zaplanowana na wcześniejszą porę.
-ja jestem [t.i.] koleżanką Harryego
-a no to wbijaj im więcej ludzi tym fajniej.
-dziękuję.
weszłaś do środka. Byłaś trochę zagubiona.-emm...przepraszam cię ale gdzie znajdę Harryego?-spytałaś Blondyna.
-w kuchni
-dzięki.
No ta fajnie w kuchni a gdzie kuchnia? Zaczęłaś się tylko domyślać. Przecisnęłaś się przez sporą ilość ludzi i przypadkowo udało ci się dojść do kuchni. Zobaczyłaś całującą się parę i Harryego. Coś sobie nalewał. Wzięłaś oddech i podeszłaś do niego.
-Hej.
-siema.- powiedział oschle. Chyba nie wiedział kim jesteś bo nawet na cb nie spojrzał.
-to tak się bawią ludzie w Londynie?
-A ty co nie z..-spojrzał na cb.
-Nie ja nie z Londyn, ja z Polski.
- co ty tutaj robisz?
-przyszłam walczyć o naszą przyjaźń.- uśmiechnęłaś się do niego- chyba nie masz mi tego za złe że przyszłam?
-nie skąd- uśmiechnął się- sorry za to wszystko co było.
-Wiesz już szczerze mam to głęboko.
-Cieszę się ze przyszłaś. teraz to muszę to powiedzieć po prostu jesteś piękna.
-dziękuje, ty też.
-chcesz drinka?-spytał.
-a ty mi go zrobisz?
-tak.
-a będzie wyjątkowy?
-tak.
-to poproszę.
Kiedy on robił mieszanki alkoholu ty mu się przyglądałaś i z nim rozmawiałaś. Ale przeszłaś na poważną rozmowę.
-Harry..możesz na chwilkę oderwać się od tego drinka?
-tak jasne.- spojrzał na cb.
-słucham?
-spójrz mi w oczy.
-co?
-proszę spójrz mi w  oczy.
Po chwili zaczęliście się na siebie patrzeć.
-co widzisz?- zapytałaś- bo ja nadal miłość.
- ja widzę..ja widzę miłość.
-dokładnie- uśmiechnęłaś się.
- czy to znaczy że ty mnie kochasz?- spytał.
-Tak.
-chcesz być moją dziewczyną?
-Harrry..-posmutniałaś.- Harry Kocham cię ale..
********************************************************
to był naprawdę bardzo długi rozdział następny dopiero jutro ;) przepraszam za jakie kolwiek błędy :** no i jak możecie to komentujcie.





niedziela, 19 sierpnia 2012

Rozdział 6

jezu tak straszliwie wam dziękuję. Jest was ponad tysiąc no i jeszcze odpowiedzi w tej ankiecie że mój blog jest zajebisty to to już wgl. Naprawdę serdecznie wam dziękuję jesteście kochani. Kocham was :*** i proszę komentujcie dla was to nic a dla mnie dużo ale i tak się cieszę bo ostatnio było aż 9 komentarzy :** jeszcze raz bardzo wam dziękuję <333
***********************************************
W środku lekcji na twoją ławkę spadła karteczka z napisem 'przepraszam cię moje ty słońce :** nie chciałem tego ;)xx Hazza'. Nie odpisałaś mu. Po paru minutach spadła kolejna 'oh no proszę cię :'( wiem że cię uraziłem, przepraszam...' znowu nie odpisałaś. Po chwili spadła kolejna i kolejna. Kiedy czytałaś trzecią zauważyłaś że nad tobą stoi nauczycielka. Popatrzałaś powoli na nią do góry i speszona powiedziałaś.
-Dzień dobry..-z lekkim uśmiechem. Usłyszałaś lekkie śmiechy klasy i  wyraźne lekkie wybuchnięcie Hazzy ale po chwili uspokoił się.
-Spokój.- powiedziała do klasy i zwróciła się z powrotem do cb. Wzięła jedną z karteczek i przeczytała.
-Interesujące panie Haroldzie, interesujące..widać nic was wczorajsza koza nie nauczyła...
-Ale proszę pani..- przerwała ci.
-Dziś po lekcjach o 16:00 tym razem dwie godziny.
-Ale przecież..- chciałaś zaprzeczyć.
-Coś pani mówiła?- zwróciła się do cb podnosząc lekko brwi.
-Nie..- burknęłaś.
Do końca lekcji siedziałaś oburzona. Teraz jeśli szybko nie wrócisz do domu ciocia i wujek dowiedzą się o kozie a tego byś nie chciała. Przecież dwie godziny to do 18:00 spokojnie sobie posiedzisz. Kiedy zadzwonił dzwonek wyszłaś z klasy najszybciej jak mogłaś. Wybiegł za tobą Harry ale ty zniknęłaś. Poszłaś pod swoją szafkę a potem szukałaś Alex lecz jej nie znalazłaś. Była teraz 50 minutowa przerwa na lunch. Przy stoliku siedziałaś sama. Nagle do cb ktoś podszedł od tyłu.
-Wolne?- odwróciłaś się i zobaczyłaś Harryego. Przez chwilę milczałaś ale odpowiedziałaś.
-tssssa...
-A mogę się dosiąść?
-Jak wolisz...- powiedziałaś wgl już na niego nie patrząc. Wiedziałaś że usiądzie no i zrobił to. Siedzieliście w ciszy oboje. Wokół was były szumy wszyscy gadali tylko nie wy. Harry to przerwał.
-Pogadamy może w końcu?- spytał.
-Z tobą? ja nie mam o czym..
-Wiem dzisiaj sporo nawaliłem, pokłóciłem się z tobą, uraziłem cię no i kolejny raz wkopałem nas do kozy..przepraszam.
Ty bez odpowiedzi grzebałaś dalej w surówce widelcem.
-Oh no proszę cię..- złapał cię za drugą rękę która leżała obok talerza.
-Puść mnie..- wyszeptałaś tak aby słyszał i zabrałaś rękę.
-[t.i.]? co z nami się stało?
-Z nami? chyba z tobą.. a tak po za tym o czym ty mówisz? przecież nas to wgl nie było..a tak po za tym to ty zacząłeś więc nie czepiaj się mnie.
-Ja zacząłem?
-A niby kto zaczął do mnie burczeć w towarzystwie jakiejś dziewczyny co?- spojrzałaś na niego.
-Ja burczałem? to ty przy mnie miziałaś się z Maxem..
-Proszę cię.. przynajmniej nie ściemniaj..niczego takiego nie było..zwyczajnie w świecie rozmawialiśmy i dobrze o tym wiesz..
-Może i wiem.
- to czego zmyślasz.. wiesz dziwne jest to że kompletnie się nie znamy a jestesmy o siebie zazdrośni... to znaczy ty jesteś zazdrosny i to ty mnie nie znasz ale ja cb tak...
-Przez internet? proszę cię przez internet każdy mnie zna.a tak naprawdę to chyba nikt.. wiesz myślałem że tobie jedynej zaufam i po za rodziną i chłopakami z zespołu poznasz mnie jaki jestem ale widzę myliłem się..
-Wiem jaki jesteś...
-No niby jaki jestem?
-Słuchaj wcześniej miałam o tobie inne zdanie ale dowiedziałam się zupełnie czegoś co przeczy mojemu zdaniu.
-Co takiego wiesz?
-nie powiem ci ale powiem tylko tyle że dowiedziałam się że nie jestem jedyną która przez ciebie płakała..
-Ty przeze mnie płakałaś?- spytał zdziwiony.
 Nic mu nie odpowiedziałaś tylko podniosłaś tackę z jedzeniem i odeszłaś.
 Kiedy odniosłaś tackę. Poszłaś pod swoją szafkę. Wzięłaś z niej książki na następną lekcję i ruszyłaś pod klasę. Przez resztę dnia Harry i ty ze sobą nie gadaliście. Domyśliłaś się że przed kozą odezwie się do cb no i tak jak podejrzewałaś tak było.
Zbliżał się czas kozy a konkretnie jest 15:50. Dziwne Harryego jeszcze nie ma pod klasą. W sumie to dla cb dobrze bo nie będziesz musiała go oglądać ale jednak po chwili zobaczyłaś jak idzie pustym korytarzem w twoją stronę.

Oparł się obok cb o ścianę i patrzał się razem z tobą w podłogę.
-Co w niej takiego widzisz?- spytał po chwili.
-Ale w kim?
-No w tej podłodze..
-Widzę pustkę, smutek, ona..ona jest taka szara, brudna..każdego dnia ktoś po niej chodzi..nigdy nie miała luźnego życia by spokojnie poleżeć..podobnie jak i ja..
-Czemu tak jak ty?- spojrzał na cb.
-Też nie mam spokojnego życia..ktoś coś ciągle mi niszczy....
-Masz na myśli mnie prawda?
-Może...
Do drzwi podeszła nauczycielka. Bez dokończenia weszłaś do klasy. Przysiedziałaś te dwie godziny w ciszy. Kidy doszła godzina 18:00 podniosłaś torbę i szybko wyszłaś. Pobiegłaś do szafki. Wrzuciłaś nie potrzebne rzeczy.
-Co ci jest gdzie tak się spieszysz?- oparł się o drugą szafkę Harry.
-Daj mi spokój.- trzasnęłaś szafką i szybko pobiegłaś do wyjścia. On tam został sam. Po 10 minutach byłaś pod domem. Masz szczęście nie ma jeszcze ani cioci ani wujka. Pobiegłaś szybko na górę. Zdążyłaś tylko dobiedz pod drzwi pokoju a już słyszałaś jak drzwi się otwierają.
-Już jesteśmy!- usłyszałaś ciocię.
-Super!- odkrzyknęłaś. Zeszłaś na kolację a potem wróciłaś do swojego pokoju. Była już 23:00 kładłaś się już spać ale do twojego pokoju wszedł wujek.
-[t.i.] masz gościa.
-Że co?! Jest 23:00..ty żartujesz..-zaśmiałaś się.
-Nie, ie żartuję uśmiechnął się.- proszę wejdź Harry.
-Że co proszę?!- po chwili zobaczyłaś W pokoju Harryego.
********************************************
ok no więc proszę o to obiecany rozdział następny będzie jutro rano albo po południu ;) przepraszam za błędy i proszę o komentarze jeśli możecie ;)  no i przepraszam że taki krótki i do dupy ten rozdział :P jutro będzie dłuższy obiecuję <33



sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział 5

-Słuchaj chciałbym ci coś powiedzieć.... chciałbym cię za dzisiaj przeprosić. No wiesz za to że się patrzałem na cb, nie wiedziałem że cię to urazi ale..ale jesteś taka piękna.- spojrzał ci w oczy.
-Nie ma sprawy ale proszę nie rób tego więcej i dziękuje.
-Obiecuje że to sie nie powtórzy.
-No mam taką nadzieję.
Weszliście do budynku i poszliście do swoich szafek to dziwne bo osobno.
Pod koniec przerwy on przyszedł do cb ale zastał dość nie zbyt ciekawy widok a bynajmniej dla niego.
Stałaś obok swojej szafki z jakimś chłopakiem. Rozmawiałaś z nim i było ci miło że w końcu poznałaś kogoś nowego.
Oczami Harryego*
Nie no jak ją z nim zobaczyłem to mnie po prostu zatkało. Chciałem do nich podejść ale bałem się. Ona tak świetnie się z nim bawiła ale no nie dawało mi to spokoju że jednak jest to Max drugi facet w tej szkole za którym szaleją dziewczyny no po za mną oczywiście. Ale widać [t.i.] nie podobam się a bardzo bym chciał. Na samym początku kiedy na mnie wpadła i wtedy na tym lotnisku zakochałem się w niej. Wiedziałem że będzie inna. No i jest. Nie podobam się jej i to jest mój ból. Po prosił bym chłopaków o pomoc ale o ni jej kompletnie nie znają a zaproszenie na imprezkę właśnie na tym polega aby ją poznali i mi pomogli. Ale kolejny problem..ona nie chce na nią przyjść. Teraz nie miałem zamiaru do niej podchodzić widać po jej uśmiechu że woli Maxa towarzystwo niż moje i to jest ból. Postanowiłem nie iść do niej nawet jeśli jesteśmy umówieni  na tej przerwie. Skoro ona...a w sumie to nie ważne. Nic tu po mnie.Zawiedziony poszedłem pod klasę.
****************************
Czekałaś na Harryego podczas gdy podszedł do cb jakiś chłopak i do cb zagadał. Był trochę na początku arogancki taki tekst 'hej mała' jakoś do cb nie przemawia. Ale po chwili zaczęliście się dogadywać. Przedstawił się jako Max i to było trochę dziwne bo widać że chłopak lubi się chwalić że wszystkie dziewczyny lecą na niego i wgl na cb to nie działa, ty byś chciała szczerego zakochania. Takiego... no  nie do opisania. Przerwałaś rozmowę z Maxem i poszłaś szukać Harryego, miał być parę minut temu. Poszłaś pod szafkę Harryego ale go tam nie było. Po chwili zadzwonił dzwonek i chcąc nie chcąc ruszyłaś w stronę klasy. Kiedy tam doszłaś zobaczyłaś Harryego z dziewczyną która zobaczyłaś wczoraj przed szkołą. Rozmawiała z Harrym. Bez zastanowienia podeszłaś do niego.
-Harry czemu po mnie nie przyszedłeś?
-Rozmawiam nie widzisz?- odpowiedział arogancko. To było dziwne.
-Ok.
Stanęłaś z boku i czekałaś aż przyjdzie nauczycielka od chemii. Stałaś przed Harrym więc do klasy weszłaś pierwsza. Gdy usiadłaś do ławki Harry przechodząc obok cb dziwnie na cb spojrzał..był taki..taki smutny. Przez całą lekcję zastanawiałaś się Co mu jest, czemu się tak zachował. Pod koniec lekcji domyśliłaś się że może chodzić mu o Maxa no ale przecież co to ma do rzeczy ty z nim tylko rozmawiałaś a Harry to przyjaciel więc o co mu chodzi? Liczyłaś na to że po dzwonku Harry na cb zaczeka ale myliłaś się.
 Poszedł sobie olewając cię. To była dłuższa przerwa więc miałaś czas na pogadanie z nim. Szukałaś go no i znalazłaś po 3 minutach był na głównym holu. Rozmawiał z jakąś dziewczyną ta samą co przed poprzednią lekcją. Zaczynała cię denerwować no bo klei się do Harryego jak nie wiadomo co. Wzięłaś wielki oddech i do niego podeszłaś.
-Harry.. pogadasz ze mną.
-Rozmawiam nie widzisz? Przeszkadzasz.- powiedział oschle.
-Proszę cie pogadaj ze mną...musimy sobie coś wyjaśnić.
-Rozmawiam z kim innym.
-Proszę..- powiedziałaś z nadzieja.
-Idź stąd.
-Harry!- powiedziałaś trochę głośniej a parę osób na was spojrzało.
-opanuj się...- zwrócił ci uwagę.
-porozmawiajmy...
-Nie.. nie jesteś jedyna z którą mam o czym gadać rozumiesz. A tak po za tym.. widać..ah szkoda gadać po prostu jesteś inna i nie mamy o czym gadać.
- jestem inna? jestem inna bo co? bo nie chcę iść do cb na imprezę, bo nie daje ci się na mnie patrzeć, bo zwracam ci uwagę? Sorry ale nie jestem pierwszą lepszą..a tak a pro po jedno pytanie.. od kiedy jestem dla ciebie inna hmm?
On na cb spojrzał smutno.
- znamy się tylko trzy dni... a ty.. ty już.. nie ważne.- poczułaś łzy w oczach. Przecisnęłaś się pomiędzy uczniami na holu i poszła do łazienki. Damskiej oczywiście. Usiadłaś obok umywalki i płakałaś. Teraz pomyślałaś że mogłaś się zgodzić na pójście na imprezę, wtedy miałabyś jak z nim pogadać ale no już za późno.
Zobaczyłaś że drzwi od łazienki się otwierają. Otarłaś szybko łzy i podniosłaś się z ziemi.
-Hej czemu płaczesz?- zapytała nieznajoma ci wgl osoba.
- nic takiego.
-Ej widzę że coś ci jest...czekaj to ty chciałaś przed chwilą rozmawiać z Harrym no nie? wy jesteście razem?
-Tak to ja, nie skąd jesteśmy, to znaczy byliśmy przyjaciółmi, ale to już nie ważne...
-Płaczesz przez niego?
-Tak..
-Uwierz  wiele dziewczyn w tej szkole przez niego płakało bo je ranił, co prawda jest sławną osobą ale nie warto go znać...
-Skąd wiesz?
-Moja przyjaciółka.. skrzywdził ją... ale teraz nie ma już jej w tej szkole, wyprowadziła się.
-To przykre..
Nagle zadzwonił dzwonek.
-Chodźmy- powiedziała dziewczyna.
-Jestem [t.i].
-Ja Alex, miło mi.
-Mi też- uśmiechnęłaś się.
Byłyście w innych klasach więc musiałyście się rozdzielić.
Nadszedł czas na biologię. Tutaj Harry siedzi tuż za tobą.
Weszliście do klasy on nawet na cb nie spojrzał. W środku lekcji na twoją ławkę spadła karteczka z napisem 'przepraszam cię moje ty słońce :** nie chciałem tego ;)xx Hazza'.
******************************************************
jutro następny rozdział :**** komentujcie jeśli możecie ;)










Rozdział 4

Tak tylko na chwilkę ;) strasznie chciałabym wam podziękować no bo ten blog ma kilka dni a jest was tutaj ponad 700 to dla mnie naprawdę bardzo dużo jak na 4-5 dni pracy naprawdę serdecznie wam dziękuję;) a tak na marginesie prosiłabym was o komentarze jeśli możecie a jak nie to nic nie szkodzi ;** naprawdę jeszcze raz wam dziękuję <333
*************************************
Następnego dnia nie chciało ci się wstawać do szkoły. Po prostu oczy gdy nawet chciałaś je otworzyć one się zamykały. Było już  20 po 7:00 a ty nadal w łóżku. Na dole po chwili usłyszałaś szumy tak jak by ktoś wchodził do domu i rozmawiał z twoim wujkiem. Mało cie to obchodziło, chciałaś tylko spać dalej. Usłyszałaś że twoje drzwi od pokoju otwierają się, pomyślałaś że to raczej twój wujek i nie obeszło cie to za bardzo. Poczułaś że ktoś przed tobą stoi. Otworzyłaś ospale oczy.
- buu.
-Aaaa!- szybko wstałaś do pozycji siedzącej- Harry co ty tu robisz?- pytałaś przerażona jego widokiem. Zawstydzona okryłaś się kołdrą.
-Przyszedłem cie obudzić i najwidoczniej byłem lepszy od twojego wujka- zaczął się uśmiechać jak głupi do sera.-Wiesz że jesteś głupi. Ej wgl jak ty tu wszedłeś? kto cię wpuścił?-Do twojego domu otworzył mi drzwi twój wujek i kazał mi iść właśnie tutaj, powiedział że jeszcze spisz.
-A po co  przyszedłeś?
-Przyszedłem cię obudzić.
-Po co?
-Dzisiaj jest szkoła i jeśli się nie pospieszysz spóźnimy się, jest 25 po 7:00.
-Nie idę dzisiaj do szkoły.- położyłaś się z powrotem do łóżka.
-Ej!- Odkrył cię.
- wstajesz i to już.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-A przekonamy się?- spojrzał na cb z wrednym uśmiechem.
-Ciekawe co zrobisz- zakryłaś twarz poduszką.
Po chwili ciszy on zaczął cię łaskotać po rzebrach.
-Ok Harry, Harry przestań, Harry! Proszę!-przestał na chwilę.
-A wstaniesz?
-Może...- powiedziałaś drażniąc go.
-Ok.- zaczął znów cię łaskotać.
-Ok, ok dobra wstaję, ale nie łaskocz mnie już.
-Ok- uśmiechnął się do cb.
Usiadł na krześle i patrzał na cb.
Wstałaś z łóżka i podeszłaś do szafy. Byłaś trochę skrępowana, po prostu czułaś na sobie wzrok Harryego, to cię krępowało a w dodatku miałaś krótkie szorty i obcisły czarny top.
Zdenerwowało cię to.
-Mógł byś przestać się na mnie patrzeć?- odwróciłaś się napięcie. Przyłapałaś go tak gapił się NA TWÓJ TYŁEK!
-Emmm..przepraszam.
-No mam taką nadzieję.- burknęłaś, wzięłaś krótkie spodenki z flagą Ameryki oraz luźną koszulkę na ramiączkach.- zaraz przyjdę.
Poszłaś do łazienki ubrać się i przy okazji zrobić bardzo lekki makijaż. Ogarnęłaś włosy i wróciłaś do pokoju.
-Ok możemy iść.- podniosłaś torbę z ziemi i stanęłaś przy drzwiach od pokoju z uśmiechem.
On cię wgl nie słuchał siedział na krześle zamyślony.
-Harry halo idziemy?- ocknął się.
-Eee..yyy..tak jasne.- wstał i wziął swój plecak.
-Ok toooo..  mm chodźmy..- zrobiło wam się obojgu głupio przez tą rozmowę o twoim wyglądzie.
-Nie będziesz jadła śniadania?- spytał gdy schodziliście po schodach.
-Nie nie jestem głodna.
-Ok.
-Wujek wychodzę!
-Ok pa!
Szliście w głębokiej ciszy. Pod szkołą przerwał ją Harry.
-Słuchaj chciałbym ci coś powiedzieć....
********************************
A teraz poczekacie albo do jutra albo jeszcze do dzisiaj :**** komentujcie, proszę oczywiście jeśli możecie :****<333





piątek, 17 sierpnia 2012

Rozdział 3

Kiedy wyszłaś zdenerwowana z klasy on od razu za tobą pobiegł. Szłaś szybkimi krokami tak samo jak on obok cb.
-Ej czemu nie zaczekasz?- próbował nadgonić twoje tępo. Spojrzałaś na niego zła bez słowa i skręciłaś do drugiego korytarza.
-No co to nie moja wina.
-Śmieszny jesteś.
Podeszłaś do swojej szafki i zaczęłaś chować książki.
-No przecież nic takiego się nie stało. Jesteśmy w kozie tylko ten jeden dzień.
Spojrzałaś na niego.
-Ale pomyśl czy to jest normalne? Jestem tu pierwszy dzień a już jestem w kozie i to przez cb.
-Ej no przepraszam nooo...nie chciałem..to nie moja wina że to zauważyła.
-Trzeba było uważać.
-No ok ale no wybacz mi obiecuję że to się już nigdy nie powtórzy. Ale jest plus tego że będziemy w kozie-uśmiechnął się.
Wyciągnęłaś książki.
-Jaki?- zamknęłaś oburzona szafkę i na niego spojrzałaś.
-Będziemy tam razem- zaczął się szczerzyć.
-Serio to jest pocieszenie?- spojrzałaś na niego jak na idiotę.
-Dla mnie tak, będę mógł cię bardziej poznać.
-A ja cię już poznałam, przez cb idę do kozy.
-Ej no chyba nie będziesz mi tego wypominać prawda?
-Nie wiem.
Zaczęłaś iść w stronę klasy w której ma się odbyć następna lekcja ponieważ ta przerwa jest jedną z krótszych.Oparłaś się o ścianę i czekałaś na dzwonek.
-Nie pójdziesz po swoje książki?- zapytałaś Harryego.
-Liczyłem na to że pójdziesz po nie razem ze mną.
-Nie nie pójdę.
-Oh no proszę cię...
-Nie.
-Proszę...tak ładnie cię proszę...- spojrzał na ciebie słodko swoimi oczami.
-Oh Harry...- uśmiechnęłaś się do niego słodko.
-Wiedziałem..- odwzajemnił uśmiech.
-Nie.-odpowiedziałaś po chwili wrednie.
-Że co?! Oh no proszę cię odpuść mi ten jeden raz nooo, obiecuje że to się nie powtórzy.
-Ok-on się od razu uśmiechnął- tym razem ci odpuszczę ale pod warunkiem że na tej lekcji nie będziesz się na mnie gapić, wysyłać karteczek, gadać ogólnie do mnie i się do mnie uśmiechać.
-Będzie ciężko ale ok podejmę się tego ryzyka.- uśmiechnął się do cb- ale pójdziesz ze mną po książki? -Ok chodźmy.
Ruszyliście w stronę jego szafki.
Doszliście do jego szafki.
-Ej tak ogółem co my teraz mamy?
-Matematyka.
-O nie..
-Co?
-Nie nawiedzę tego..
-To nie mój problem- uśmiechnęłaś się wrednie. Zadzwonił dzwonek i ruszyliście w stronę klasy. Kiedy czekaliściena nauczyciela Harry ciągle na cb patrzał.
-Co się tak na mnie gapisz?- spytałaś.
-Muszę się nasycić twoim widokiem bo nie będę go miał przez 45 min.
- Czy ty do mnie zarywasz?- spytałaś go podnosząc jedną brew.
-Nie, nie..yy skąd..czy ja powiedziałem że się w tobie zabujałem..nie nic takiego nie mówiłem, czy ja coś takiego powiedziałem nie- zaczął się  miotać w swoich słowach.
-Nie zapytałam nawet o to pytałam czy do mnie zarywasz...- chciało ci się śmiać.
-Nie nie zarywam.- odchrząknął- em przyszedł nauczyciel.
-Ok.- powiedziałaś poważnym głosem. Widać zrobiło mu się głupio.
Od kąd weszliście do klasy Harry ani razu na cb  nie zwrócił wzroku. Czyli dotrzymuje słowa.
Resztę dnia spędzaliście razem. W sumie to zapomniałaś że on do cb powiedział że się w tobie buja. Nadeszła godzina 16:00 czyli godzina zostawania po lekcjach. Czekaliście na nauczycielkę od biologi. Harry ciągle na cb patrzał.
-Gdyby nie ty nie było by mnie tutaj.- burknęłaś.
-Ej no przecież mieliśmy układ.- zaczął się czepiać.
-Ale to mi nie daje spokoju no bo zobacz pierwszy dzień a ja jestem w kozie no to to nie jest normalne.
Przyszła nauczycielka i otworzyła klasę.
- Oh bez przesady. Chodźmy do klasy.
Spojrzałaś na niego ze złością mrużąc oczy.
-Poczekajcie tu oboje zaraz wrócę.- powiedziała i wyszła.
-Mam do cb pytanie.- powiedział Harry.
-No wal.
-Przyjdziesz na ta imprezkę do mnie?
-Ooo nie nie po dzisiejszym dniu.
-Ale no jest wtorek a impreza w sobotę no weź proszę cię..
-Nie.
-Przyjdziesz.
-Nie.
-Przyjdziesz.
-Nie.
-Przyjdziesz.
-Nie.
-Proszę..
-Nie.
-Cisza.- weszła nauczycielka a on po chwili się zamknął.
-Proszę przyjdź.- szepnął.
-Daj mi spokój.- odpowiedziałaś szeptem.
-No proszę cię...- ciągle mówił szeptem.
-Panie Styles jeśli się pan nie uciszy będzie miał pan dodatkową godzinę kozy.
-Ok przepraszam.- odpowiedział.
Kiedy odsiedzieliście godzinę w kozie wyszłaś z klasy nie czekając na niego.
-Czemu nie czekasz?- podbiegł do cb.
-A na co mam czekać?
-Myślałem że wrócimy dzisiaj razem do domu.
-Nie umawialiśmy się.
-Czemu jestes taka oschła dla mnie?
Zatrzymałaś się a on stanął przed tobą.
-Bo kolejny raz byś mnie wkopał w kłopoty. Zacząłeś znowu gadać i byśmy mieli kolejną godzinę kozy debilu.
-Kolejna samotna godzinka z tobą to chyba dobrze.- uśmiechnął się.
-Twój sposób podrywania jest żenujący.
Ominęłaś go i poszłaś pustym korytarzem do swojej szafki.
Poszedł za tobą.
-Ok ale nie mamy tej drugiej godziny więc jest wszystko ok.
-Spoko.
Wzięłaś torbę i zamknęłaś szafkę.
Olewając go ruszyłaś w stronę wyjścia.
-Zaczekaj.- powiedział.
-Czego jeszcze chcesz?- zatrzymałaś się i odwróciłaś.
-Wrócisz ze mną do domu?- spytał słodko na cb patrząc.
Po chwili stania uśmiechnęłaś się do niego.
-Jasne.
Podeszliście do jego szafki a potem ruszyliście w stronę twojego domu.
Rozmawiało wam się bardzo miło. Harry cię rozśmieszał było wam razem miło ale po 20 minutach doszliście pod twój teraz już dom.
-Ok ja tutaj mieszkam. więc do zobaczenia.
-Serio tutaj mieszkasz?
-Tak a co?
-Mieszkam dwie ulice dalej.
-Naprawdę?
-Tak.
-To fajnie.
- Słuchaj no bo ciągle nie daje mi to spokoju przyjdziesz do mnie na tę imprezę w sobotę.
-Harry ty mój..-powiedziałaś słodko- nie.
-Oh no proszę cię czemu jesteś taka uparta?
-Ja jestem uparta?- zapytałaś podnosząc brwi.
-Nieeee...ja nic takiego nie powiedziałem.
-No mam nadzieje. Do zobaczenia.
-Do jutra.
I tak ci minął cały dzień z Harrym. Co do tej imprezy to masz ochotę się zgodzić ale chcesz go jeszcze trochę podenerwować. Jeszcze trzy dni temu przed przylotem tutaj nie wierzyłaś w to że się zakochasz.
A jeśli chodzi o kozę i reakcję wujka i cioci to nic o tym nie wiedzą no bo skoro wracają o 18:00.
*********************************************
No i jak wam się podoba ten rozdział? mam nadzieję że bardzo albo przynajmniej trochę ;) przepraszam za jakiekolwiek błędy ;) i komentujcie jeśli możecie :)










Imagin z Niallem część 2

Następnego dnia przebudziłaś się o 5:00 nad ranem. Nie dawało ci spać to co się wydarzyło wczoraj. Gdy się rozejrzałaś po mieszkaniu zobaczyłaś że na tarasie za domem stoi Zayn. Owinęłaś się kocem i wyszłaś do niego. Palił papierosa.
Ty: hej.
Z: o cześć już nie śpisz?
Ty: to co wczoraj się stało nie daje mi. Ty palisz?
Z: tak ale tylko wtedy gdy nikt nie widzi.
Ty: masz jeszcze jednego?
Z: mam a bo co?
Ty: dasz?
Z: palisz?
Ty: rzadko ale tak, Niall mi nie pozwala więc teraz nie będzie widział a ty chyba mu nie powiesz prawda?
Z: nie martw się, nie powiem, trzymaj.
Wyciągnął paczkę i zapalniczkę, podał ci.
Ty: dzięki.
Z: to co tam u cb?
Wydmuchałaś dym i odpowiedziałaś.
Ty: po mału i spokojnie jakoś leci a u cb?
Z: tak samo. Wiesz coś ci powiem i to będzie nasz układ. Ja nie powiem Niallowi że palisz gdy go nie ma a ty mu nie powiesz tego co teraz ci powiem ok?
Ty: ok.
Z: po prostu nie wytrzymam i muszę ci to powiedzieć.
Ty: zabujałeś się we mnie?
Z: nie ja tylko Niall.
Z wrażenia zaczęłaś się dusić i kaszleć on cię lekko poklepał po plecach. Ulżyło ci.
Ty: coś ty do mnie powiedział?
Z: Niall wczoraj ze mną wieczorem rozmawiał i mi to powiedział a ja nie wytrzymałem powiedziałem ci to dlatego nie możesz się wygadać bo on mnie zamorduje a co do cb to po prostu chciałem abyś wiedziała.
Ty: ook. teraz raczej już nie usnę więc idę coś zjeść, chcesz śniadanie?
Z: z chęcią.
Weszliście oboje do środka. Zayn zamknął okno i zaciągnął firankę. Poszliście oboje do kuchni. Zrobiłaś kanapki dla siebie jak i również dla niego. Siedzieliście oboje i rozmawialiście, śmialiście się, naprawdę polubiłaś Zayna.
Ty: ok Zayn ogar teraz mam do cb pytanie.
Z: no wal.
Ty: booo. Harry jakoś tak dziwnie się zachowuje a bynajmniej zachowywał w stosunku do mnie na początku gdy tu się pojawiłam dlaczego taki był?
Z: nie powinienem ci togo mówić..
Ty: no mów, nic się nie stanie.
H: wkurzałaś mnie.- spojrzałaś za Zayna, był tam Harry.
Ty: czym?
H: byłaś jakaś taka dziwna, taka...nie wiem jak to określić po prostu coś mnie w tobie drażniło- podszedł do cb- ale nie martw się, jest już ok.- dał ci całusa w policzek. Nie spodziewałaś się że zobaczy to Niall.
N: serio Harry, naprawdę? ja ci ufałem...
H: ale no Niall...
N: nie ma sprawy..
Wyszedł z domu. Widać było że poszedł za dom.
Ty: Zayn o co mu chodziło?
Z: prawdopodobnie pomyślał że cb i Harryego coś łączy.
Ty: ale przecież to nie prawda.
Z: ja to wiem, ty to wiesz, Harry też to wie ale z perspektywy Nialla tak to nie wyglądało.
Ty: idę to załatwić.
Z: nie powiesz mu że ci powiedziałem prawda?
Ty; nie martw się Zayn, nie powiem, załatwię to inaczej.
Z: dzięki.
Wstałaś i ruszyłaś w stronę drzwi. W samych szortach i bluzce na ramiączkach poszłaś za dom do Nialla.
Ty: hej, jak ci się spało?- usiadłaś obok niego. Zobaczyłaś jak ociera łzę z policzka.- płakałeś?
N: nie..to znaczy tak..nie.. sam nie wiem.
Ty: ale wiem co byś chciał wiedzieć...
N: co?
Ty: też cię kocham..zauroczyłeś mnie przy pierwszym spotkaniu wtedy w nocy...- uśmiechnęłaś się do niego.
N: co o czym ty mówisz?
Ty: wiem że mnie kochasz...
N: Zayn ci powiedział?
Ty: emm...nie..domyśliłam się po..po twojej reakcji na tego całusa w policzek...
N: nie wiedziałem jak mam ci to powiedzieć..bałem się...ej ale to..to znaczy że ty nie jesteś z Harrym?
Ty: nie, nie jesteśmy razem, on mnie tylko przeprosił za swoje zachowanie na samym początku kiedy się poznawaliśmy. To był przyjacielski całus że tak powiem...
N: wierzę ci..-uśmiechnął się do cb.- boję się ale no...raz się żyje... zostaniesz moją dziewczyną?
Ty: a co boisz się być ze mną w związku?- uśmiechnęłaś się.
N: nie, boję się zadać to pytanie.- odwzajemnił uśmiech.
Ty: tak będę twoją dziewczyną, Niall.
N: kocham cię- bez wahania pocałował cię krótko i namiętnie.
Ty: wracajmy do domu.- powiedziałaś uśmiechnięta.
Po chwili pozbieraliście się i wróciliście do chłopaków. Niall przeprosił Harrego za to że podejrzewał go o coś czego nie było a co do Justina wszyscy o nim zapomnieli tak jak i prawdopodobnie on o was.
*****************************************
Koniec ;) i jak było? :) jeśli pojawiły się błędy to przepraszam :**