poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Imagin z Louisem

Poszłaś na zakupy do słynnego tesco. Chodziłaś z koszykiem i szukałaś poszczególnych rzeczy. Stanęłaś przy półce z czekoladami. Chciałaś sobie zrobić gorącą czekoladę w domu ale nie mogłaś się zdecydować jaki smak, wanilia, śmietanka, gorzka czekolada, truskawka, było masę smaków.
-Cholera-powiedziałaś pod nosem.
Na końcu alejki stał chłopak podparty o regał, przyglądał się tobie, nie widziałaś go. Kucałaś przy półce zastanawiając się co wybrać. Po chwili chłopak ruszył w twoja stronę.
-Widzę że masz ogromny problem.
-Nie prawda.-zaprzeczyłaś gapiąc się w półkę z czekoladami.
-Oj no daj spokój przecież widzę że masz problem, też zawsze mam problem z tymi czekoladami- uśmiechnął się do ciebie- weź wanilię.
-Ok., dzięki.-wzięłaś trzy saszetki waniliowej czekolady i odeszłaś.
Chłopak uśmiechnął się sam do siebie.
Nawet nie widziałaś jego twarzy. „Przynajmniej miał fajny głos” powiedziałaś sobie w myślach. Poszłaś w stronę czasopism. Oczywiście szukałaś jakichś plotek o twoim ukochanym zespole One Direction. Wiedziałaś o chłopakach wszystko lecz nadal czytałaś te stare kłamiące czasopisma.
-Co lubisz czytać?- to był ten sam głos.
-Ty się nie odkleisz prawda? Czasopisma plotkarskie.-odpowiedziałaś i odeszłaś.
On znowu się uśmiechnął sam do siebie.
Poszłaś w stronę napoi. Wzięłaś duże frugo. Jakimś cudem je znalazłaś. Stanęłaś przy coli.
-Lubisz frugo?- to był on, ten sam.
Uśmiechnęłaś się sama do siebie, wzięłaś zwykłą cole i odeszłaś bez słowa. Poszłaś do pieczywa.
-Chleb czy bułka?- zapytał chłopak.
-Nie odczepisz się- uśmiechnęłaś się tak jak by do niego ale nie spojrzałaś na niego ani razu przez ten czas. Sięgnęłaś po bułki i odeszłaś. Po drodze wzięłaś ser i parę pomidorów. Poszłaś do kasy. Przy kasie nie zauważyłaś chłopaka aby stał za tobą czy przed.
Wróciłaś do domu. Ciekawiło cię jak ten chłopak wygląda. Ale zostawiłaś te myśli. Zaniosłaś zakupy do kuchni włączyłaś w sypialni laptopa i poszłaś do kuchni zrobić sobie kolację.
Zrobiłaś bułki i poszłaś do sypialni. Weszłaś na TT Louisa bo to on tak jak by był dla ciebie wyjątkowy to znaczy każdy ma to coś ale Louis jest taki inny jak dla ciebie. Był świeży wpis jakieś 15 min temu „Wiem o niej wszystko prócz imienia, wiem że lubi cole i frugo, lubi żółty ser i pomidory, bułki zamiast chleba, czasopisma plotkarskie, oraz jest niezdecydowana wiem gdzie mieszka, ale nadal nie znam jaj imienia i boję się powiedzieć jej że ją kocham”. Napisałaś do niego, wiedziałaś że nie odpisze ale zawsze warto spróbować „Na pewno odkryjesz jej imię oraz więcej cech jakie w sobie kryje tylko musisz  chcieć J” po chwili ukazała się odpowiedź „czyli mam spróbować?” zdziwiłaś się tym że odpisał ale ty też mu odpowiedziałaś „tak, pogadaj z nią powiedz co czujesz może zaakceptuje J” „dzięki :*” i po paru sekundach zobaczyłaś że Louis Tomlinson obserwuje cię. Siedziałaś i grzebałaś w necie jedząc połówkę bułki. Pomyślałaś sobie o tym co on pisał i nagle przypomniały ci się wszystkie zdarzenia w sklepie. To przecież ty kupowałaś frugo, cole, bułki, pomidory, ser żółty, ty czytasz magazyny plotkarskie no i to ty podejmowałaś decyzję o czekoladzie. A dowiedzieć się gdzie mieszkasz mógł dowiedzieć się idąc za tobą, ale to przecież nie możliwe, to na pewno nie chodzi o ciebie. To nie realne. Poszłaś się umyć. Wróciłaś z łazienki. Nagle ktoś puka do drzwi. Ugryzłaś kawałek bułki i pobiegłaś otworzyć drzwi.
-Dobry wieczór w czymś mogę pomóc?- spojrzałaś na niego i zamarłaś to Louis z 1D.
-Przyszedłem po miłość.-uśmiechnął się.
Zarumieniłaś się lecz odparłaś.
-Chyba mnie z kimś pomyliłeś.
-Nie prawda, to ty lubisz bułki, frugo, żółty ser, pomidory, cole i czasopisma plotkarskie.
-Tak lubię te wszystkie rzeczy ale ty chyba naprawdę minie pomyliłeś, nie znamy się.
-Ty jesteś dziewczyną z tesco. Dzisiaj cię o wszystko wypytałem bo nie widziałem innego sposobu aby cię poznać.
Uśmiechnęłaś się do niego.
-Może wejdziesz?
-Jasne.
-Przepraszam cię za mój strój ale wyszłam dopiero łazienki.
-Nic nie szkodzi.
-Może chcesz coś do picia…
-Louis… chyba znasz moje imię…
-Tak znam ale nie wiedziałam czy mogę. To że jesteś gwiazdą nie oznacza że mogę ci mówić po imieniu.
-No racja…Więc Louis jestem.
Uśmiechnęłaś się do niego.
-Chodź dalej.
-Ok.
-Ej w sumie co ty tutaj robisz?
-Przyszedłem za tobą.
-Spoko nie rozumiem ale ok.
Poszłaś po laptopa, przyniosłaś go do salonu, TT miałaś włączone postawiłaś laptopa i poszłaś do kuchni.
-Chcesz coś do picia?
-Nie…yyy…nie dzięki.-kiedy ty byłaś w kuchni on czytał twoje tweedy.
Weszłaś do salonu z dwoma kubkami waniliowej czekolady ( :D ).
-Pisałeś ze mną.
-To ty???
-Tak.- uśmiechnęłaś się.
-Waniliowa…
-Tak…
-Słuchaj muszę ci coś powiedzieć yyy…
-[t.i.]
-Muszę ci powiedzieć [t.i.] że widziałem cię 2 tygodnie temu w parku, miałem do ciebie podejść zagadać ale nie miałem siły. Chciałem cię odnaleźć ale na nic. Zobaczyłem cię w sklepie i postanowiłem że to jest moja ostatnia szansa na poznanie ciebie. Kocham cię.
-Louis…ja…
Nie dał ci dokończyć, pocałował cię długo i namiętnie.
-Nie wiem co powiedzieć,
-Powiedz że  mnie kochasz –uśmiechnął się.
-Kocham cię.
Pocałowaliście się kolejny raz.
****************************
Też go dawno pisałam :) komentujcie jeśli możecie ;) za błędy przepraszam

Imagin z Niallem

Niall
Siedziałaś przy stawku w parku rozmyślałaś nad wszystkim, całym twoim rozjebanym życiem. siedzisz w cisz już koło 2 godzin kochasz ten spokój. nagle czujesz jakby ktoś szedł w twoją stronę. odwracasz się i widzisz tylko odbijające się w świetle księżyca blond włosy. olewasz ten widok i wracasz do tego samego stanu patrząc się w stawek.
-Co tam?-pyta
-A co cię to?-odpowiadasz pytaniem na pytanie *masz zamknięte oczy i głowę zwróconą w niebo*
-Tak tylko spytałem. nie boisz się że ktoś cię tutaj skrzywdzi. taka ślicznotka nie powinna siedzieć w nocy sama w parku.
-moja sprawa co się ze mną stanie i w jaki sposób-dalej go olewałaś ale odpowiadałaś na pytania.
-Może cię odprowadzę do domu?
-A kto powiedział że ja chcę do niego wracać?
-Tak tylko zapytałem.
-To było głupie pytanie.
Zamknął się i robił to co ty tylko od czasu do czasu spoglądał na ciebie.
-Idę do domu.-powiedziałaś podnosząc się.
-Idę cię odprowadzić.
-Jak chcesz.
Ruszyliście w stronę twojego domu. Była cisza ale blondynek ją przerwał.
-Niall.
-Co ty do mnie gadasz?
-Niall.
Ale co do cholery Niall?!
-Tak się nazywam.
-Boże trzeba było powiedzieć 'Jestem Niall' a nie same 'Nial' No czy to jest normalne?
-Chyba nie.
-No właśnie.
-A ty?
-Co ja?
-A ty jak?
-Ale kurde co ja jak?!
-Jak ty się nazywasz.
-Boże człowieku jesteś skomplikowany.
Doszliście do twojego domu.
-Ja spadam hej.
-Że co?!
-IDĘ DO DOMU.
-Tak szybko?
-Co ja ci zrobię że tak blisko mieszkam?!
-No nic.
-No właśnie.
Chwyciłaś za klamkę ale nagle blondynek cię złapał i odwrócił w swoją stronę.
-Zakochałem się.
-A chuj mnie to obchodzi.
-Ale ja zakochałem się w tobie.
-...
-...
-To trochę dziwneeee...
Blondynek chwycił cię za brodę i próbował cię pocałować ale niechcący kichnęłaś.
On odskoczył i zaczął się wycierać.
-Przepraszam...-powiedziałaś szybko i wbiegłaś do mieszkania.
weszłaś do domu byłaś zawstydzona tym co się stało kiedy spojrzałaś przez dziurkę w drzwiach Nialla już nie było.
Poszłaś do pokoju. weszłaś na tt i weszłaś na konto Nialla. był świeży wpis 'Zostałem obsmarkany' przemyślałaś ten wpis przecież to był Niall, Niall Horan. O cholera obsmarkałaś Nialla Horana.
Wyłączyłaś szybko laptopa i zaczęłaś się lekko z siebie śmiać. Poszłaś się umyć i położyłaś się spać. Następnego dnia wstałaś rano i poszłaś do pracy. Pracujesz w Nando's. Koło godziny 10:00 wszedł do restauracji chłopak blondynek, miał ciemne okulary więc nie widziałaś dokładnie twarzy.
-Co podać?
-Hej- zdjął okulary
-O mój boże...-Zarumieniłaś się.
-Colę.
-Co Colę?
-Poproszę Colę.
Usiadła do stolika i gapił się na cb jak mu nalewasz do szklanki Coli.
Podeszłaś do jego stolika. On był odwrócony.
-Twoja co...
I nagle gwałtownie się odwrócił wszystko się na niego wylało.
-Jezu przepraszam cię...
Pobiegłaś za blat po szmatkę dałaś mu ją.
On się zaczął wycierać a ty zebrałaś pobite szkło.
Zwolniłaś się natychmiast na cały dzień z pracy. Już miałaś dość tego dnia. Kolejna wpadka przy tym samym chłopaku i to w dodatku Niallu Horanie. Wyszłaś z restauracji chłopak po chwili wyszedł za tobą.
-Poczekaj!
-Na co?
-Chyba na kogo?
-Czemu na kogo?
-No bo poczekaj na mnie.
-aaaaa....
Stanęłaś i czekałaś aż dojdzie.
-Tak?
-Wczoraj nam nie wypaliło trochę.
-Nam czy tobie? To ty do mnie zarywasz a nie ja do ciebie.
-Nie podobam ci się?
-Nie powiem że nie.
-To fajnie...
-...
-...
Chłopak się do ciebie zbliżył i chciał cię pocałować ale zaczął mu dzwonić telefon.
-Cholera!-krzyknął-Harry, zamorduję cię.
-To ja już może pójdę.
-Nie poczekaj... halo?kurwa Harry zmorduję, uduszę a potem zamorduję.
-Do zobaczenia może...
-Nie zaczekaj!-krzyknął
Harry w słuchawce:
-Na co?!
-Ty na nic. Ty poczekaj aż dojdę do domu.
-A po co?
-Łooo lepiej się chowaj
-Dlaczego?
-Kończę.
Rozłączył się.
Doszłaś do domu. Kolejny raz próbował. Uśmiechnęłaś się pod nosem. Nawet ci się trochę spodobał. Zauroczyłaś się nim tak troszkę albo i więcej.
Przyszedł wieczór. Siedzisz przed telewizorem i oglądasz.
Oglądałaś pod kocem w spokoju film i nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Poszłaś je otworzyć.
-No hej.
-Emmmm... Co ty tu robisz?
-Jestem.
-Ale co jesteś?
-Jestem tu.
-Ale gdzie?
-No tu, stoję, przed tobą.
-No tak i co z tego?
-Och no nie ważne. przyszedłem ci powiedzieć że mi się podobasz jak cholera.
-Obsmarkałam cię.
-Co?!
-Kichnęłam na ciebie.
-A nooo tak pamiętam.
-...
-Uda się, uda się, uda się...-mówił pod nosem.
-Ale co się uda?-zapytałaś.
-...
Zbliżył się kolejny raz i teraz udało mu się ciebie pocałować. Złapał cię w biodrach. Ty zatonęłaś w pocałunku i złapałaś go za kontury policzków.
-Udało się.-powiedział znowu sam do siebie.
-Ale co się udało?
-Pocałowałem cię.
-i tylko to chciałeś zrobić?
-Chciałem jeszcze zapytać.
-Co zapytać?
-Chyba kogo?
-A czemu kogo?
-Bo chcę pytać ciebie.
-o co?
-ale co o co?
-O co chciałeś mnie zapytać?
-Czy chciała być moją dziewczyną?
-...
-Coś nie tak?
-...
Pomachał ci przed oczami.
-Tak?
-Co tak?
-Co chcesz?
-Co chcę?
-No właśnie nie wiem co chcesz?
-ale ja wiem.
-No to chyba logiczne że ty wiesz skoro jesteś sobą.
-... za duży natłok wyrazów... to jak?
-Co jak?
-Będziesz ze mną chodziła?
-Gdzie?
-...
-...
-Czy będziesz ze mną chodziła w parze?
-A co sam się boisz?
-...
-...
-Czy chciałabyś być moją dziewczyną?
-... jasne...
-Co?!
-co co?
-Co?!
-Co co?!!!
-ty ze mną będziesz?
-Podobasz mi się więc czemu nie?
-Kocham cię...
-a ja ciebie nie...
-...
-Żartowałam- pocałowałaś go kolejny raz.
-Do trzech razy sztuka, warto było.
-Co było?
-Warto było walczyć.
-O
-o CO?
-o cb.
-w naszym związku jest tylko jeden warunek.
-Jaki?
-Proszę cie wysławiaj się logiczniej!
-Ok
-Co ok?
-Ok będę się wysławiać logiczniej ale ty musisz zadawać mniej pytań a więcej robić.
-Co robić?
Pocałował cię.
- Właśnie to.
*****************************************
Jeśli są jakieś błędy to sorry :** ten imagin jest stary znalazłam go na kompie no i wam go wstawiłam :) Komentujcie czy wam się podoba :)

Rozdział 11

 Tak na sam początek krótko i zwięźle dziękuję wam za ponad 3000 wejść :*  <33
*****************************************
Ok--uśmiechnął się.
Po chwili do salonu weszła ciocia.
-O witaj Harry- przywitała go miło i poszła do kuchni.
-Dobry wieczór- odpowiedział.
Podobnie przywitał się z wujkiem.
-Może ja się będę zbierać?- zwrócił się szeptem do cb
.- jest trochę późno.
-Ok.
Harry pozbierał swoje rzeczy. Odprowadziłaś go do korytarza. Gdy się ubrał wyszłaś z nim przed drzwi wyjściowe.
-dzięki za pomoc z matmą..-wyszczerzył się.
-Tak w sumie na samym początku gdy przyszłam do szkoły to mówiłeś że to ty mi pomożesz.-zaśmiałaś się.-Ale.....-zawiesił się-w sumie to nic nie wymyśle.-No tak czułam- uśmiechnęłaś się.
-Ok dobra ja się zbieram. Do jutra.- podszedł i krótko ale namiętnie cie pocałował.- dawno tego nie było- uśmiechnął się- chyba musimy zmienić zasady..
-No chyba tak- zaśmiałaś się.- do zobaczenia.
Kiedy odszedł ty wróciłaś do domu. Pogadałaś chwilę z ciocią i wujkiem a następnie poszłaś na górę do swojego pokoju. Weszłaś na chwilę na neta a mówiąc chwilę tak na 2-3 godziny. Kiedy kładłaś się spać dostałaś sms. Był on od Hazzy. Ten to ma wyczucie czasu. 'dobranoc skarbie :* xx' treść smsa. Nie odpisując mu położyłaś się spać. Rano byłaś w domu sama. Ciocia i wujek mieli na wcześniejszą godzinę. Ospała ogarnęłaś się i poszłaś zjeść śniadanie. To dziwne bo jest dopiero 10 po a ty już na nogach. Kiedy z wielkim bólem jadłaś płatki z mlekiem do drzwi zadzwonił dzwonek. Domyśliłaś się że to Harry no ale tak wcześnie? Poszłaś otworzyć. Kiedy otworzyłaś drzwi zobaczyłaś szczerzącą się twarz z burzą loków.
-Ty jesteś nie normalny- powiedziałaś ospała i poszłaś z powrotem do kuchni. On wszedł za tobą zamykając drzwi.
- a tobie co?- po chwili był już u cb w kuchni.
-O tej godzinie? Jest dopiero 10 po...
-Ile?- zapytał z śmiechem w głosie.
-No 10 po.
-Chyba śnisz.. jest za 25 8:00 więc jak się nie pospieszysz, spóźnimy się.
-Kitujesz mnie..
- Nie wiem czy zauważyłaś twój zegarek nie działa.
-O cholera...
Nie kończąc płatków szybko poleciałaś do łazienki umyć zęby i jeszcze trochę się ogarnąć.
Zleciałaś szybko z góry do korytarza i szybko wiązałaś buty.
-No rusz się!- powiedziałaś.
-Aż tak to nam się  nie spieszy.
Ubraliście się i wyszliście. Tempo mieliście takie jak zawsze.
-Ej Harry a miałam pytać...o co chodziło chłopakom?
-Ale z czym?
-Z tymi dziewczynami....
-A too.. domyślałem się że zapytasz..
-No to o co chodziło?
-A to nic takiego..takie tam nasze sprzeczanie...chłopacy zawsze się mnie czepiają o dziewczyny jakie mam...
-Dlaczego?
-Uważają że ja mam te najlepsze...
- oni też znajdą w swoim czasie tą jedyną..niech się  nie martwią...
On się uśmiechnął i cię objął.
Oczami Harryego*
Nie mam pojęcia jak mam jej to powiedzieć. W ten weekend wyjeżdżamy  w trasę koncertową. Chcę jej to powiedzieć wcześniej ale też i nie za późno. Powiem jej jak będziemy wracać ze szkoły. Albo teraz. Nie wiem nie mam na razie odwagi.
*************************************************
Doszliście do szkoły. Lekcje odbyły się się spokojnie no i nudno. Gdy wracaliście była zadziwiająca cię cisza. Harry był jakiś taki no..no dziwny..no nie taki Harry. Postanowiłaś się go w końcu zapytać o co chodzi.
-Harry co ci jest?- spytałaś się bojąc odpowiedzi.
-Ale że co?- spytał zdezorientowany.
-Jesteś jakiś taki dziwny, zamyślony, co ci jest?
-No bo...
-No bo co?
-No bo no nie wiem jak ci powiedzieć...
-Prosto z mostu.
-Prosto z mostu?
-Tak..
-No więc..My z chłopakami w ten weekend wyjeżdżamy do USA. Nie będzie nas aż do świąt..-spuścił głowę.
-Ahaa- powiedziałaś smutnym głosem. Momentalnie poczułaś w oczach łzy.
-Ale wrócę do cb.- uśmiechnął się przymusowo i spojrzał na cb.
-Musisz..nie masz wyjścia.- zaśmiałąś się lekko a po twoim policzku zleciała pojedyncza łza.
-Ej ale chyba nie będziesz mi tu płakać.- zatrzymał się przed tobą i otarł ci łzę.- jeszcze będę z tobą ten tydzień.- powiedział i dał ci całusa w policzek- chodźmy.- wziął cię za rękę i poszliście.
-I co ja bez cb będę robić cały lipiec w szkole?- spytałaś smutno.
-Poradzisz sobie. Masz Maxa.- uśmiechnął się zadziornie.
-Nie bądź wredny- walnęłaś go łokciem w żebra.
-Ok sorry- zaśmiał się.
Harry odprowadził cię pod drzwi i na pożegnanie cię pocałował.- do zobaczenia.
Weszłaś do domu. Było pusto. Poszłaś do salonu i zaległaś na kanapie.
Cały ten tydzień praktycznie spędzałaś z Harrym. Często bywałaś u chłopaków.
Nadeszła sobota. Twój dzień płaczu i smutku do którego nie było ci prędko. Wolała byś aby nie wyjeżdżał ale no taka jego kariera, musisz się z tym pogodzić.
**************************************************
Proszę was bardzo 11 rozdział i przepraszam że a ni wczoraj a ni przedwczoraj nie było rozdziału ale no nie mogłam bardzo was przepraszam... :** mam nadzieję że wybaczacie <3 Zapraszam do komentowania no i sorry za jakieś błędy i za to że jest ten rozdział taki przymulający i trochę krótki ;)



sobota, 25 sierpnia 2012

Informacja

Przepraszam was ale mam kłopoty w rodzinie więc dziś rozdziału nie będzie przykro mi...przepraszam :*** jutro na bank będzie ;) i jeszcze raz przepraszam..to już drugi raz ale no nic nie mogę zrobić

piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział 10

Bałaś się jego reakcji. Lecz po chwili odezwał się.
-rozumiem cię..pasuje mi to jak również i tobie- po tym uśmiechnął się miło a tobie ulżyło. Doszliście do szkoły następnie do niej weszliście. Poszliście najpierw w kierunku szafki Harryego. 
-Słuchaj tak myślałem może byś dzisiaj do mnie wpadła byśmy się razem pouczyli.- powiedział Harry otwierając swoją szafkę.
-Jeśli nie wkopiesz nas znowu do kozy to chętnie- zaśmiałaś się.
-Nie bądź złośliwa- powiedział oburzony a następnie zaczął się razem z tobą śmiać.
Pierwszy mace mieć w-f.  Pokierowaliście się teraz w stronę twojej szafki a następnie poszliście pod salę. Dziś macie grać w piłkę nożną chłopacy na dziewczyny.  Kiedy wszyscy się przebrali zaczęła się rozgrzewka. Podczas niej rozmawiałaś chwilę z Harrym ale po chwili zaczęła się gra. Całe 45min lekcji graliście w piłkę nożną. Kiedy lekcja się skończyła ty przebrałaś się i czekałaś pod salą na Harryego. Wreszcie wyszedł.
-No wiesz ty co..tak ograć swojego chłopaka?- zaczął mieć pretensje. No bo fakt dziewczyny wygrały z chłopakami 4-2. Zaczęłaś się śmiać z Harryego.
-Proszę cię chyba nie obrażasz się na mnie za to prawda?- ciągle się z niego śmiałaś.
-Jeśli nie będziesz się śmiać to ci odpuszczę- uśmiechnął się.
-ok.- ogarnęłaś się na moment ale po chwili wybuchnęłaś śmiechem.
-Nie no Harrye chyba będziesz musiał się obrazić.
-Wiesz że na cb nie potrafię- uśmiechnął się.
Około 15:00 skończyły się lekcje. W sumie to każdego dnia one się tak kończą.
Pozabieraliście rzeczy i wyszliście z budynku. Szliście po woli w stronę domu Harryego.
-Czekaj zadzwonię do cioci i powiem że idę do cb ok?- powiedziałaś i wyciągnęłaś telefon.
-Ok.
Po jakichś 30 min może mniej byliście już pod domem Hazzy. Weszliście do korytarza i się rozebraliście.
-Jakoś tak cicho- powiedziałaś.
-Bo nie ma jeszcze chłopaków- zaczął się śmiać. I poszedł do kuchni.- wejdź do salonu i torbę gdzieś żuć.
-ok.- poszłaś do salonu i usiadłaś na sofie. Po chwili przyszedł Harry z szklankami z sokiem. Postawił je na stoliku i usiadł obok cb.
-Ok to od czego zaczynamy?- spytałaś.
-Matma- zaczął się szczerzyć.
-Wiedziałam.- uśmiechnęłaś się.
Zaczęliście się uczyć lecz jednak długo to nie potrwało bo po chwili do domu z wielkim hukiem wpadli chłopacy. Wbiegli do salony jak wariaci.
-Ołłłł..chłopacy tu są nasze gołąbki..- powiedział Louis.
-Przeszkadzacie...-powiedział Harry.
-A co wy tam takiego ciekawego robicie?- Louis podszedł i wziął książkę Harryego.- chłopie proszę cię nawet ją nękasz tą matmą?- zaśmiał się jak również i reszta.
-To się już nie pouczymy- powiedział do cb Harry a ty się uśmiechnęłaś.
Po chwili koło cb znalazł się Zayn.
-Spotykamy się ponownie.- powiedział z uśmiechem.
-Zayn!- zwrócił mu uwagę Harry.
-No co? Ty zawsze masz te najlepsze..
-O czym on mówi?- spytałaś Harryego.
-Wszystkie jego dziewczyny były najpiękniejsze jak się tylko dało.. ty też taka jesteś..
-Mogę wam resztę odpuścić bo zostaję przy tej do końca..- powiedział przytulając cię z uśmiechem.
-O tamtych też tak gadałeś ale mnie to nie interesuje idę coś zjeść.- powiedział Niall i poszedł do kuchni.
-To może ja się będę zbierać? raczej już nici z nauki..- powiedziałaś do Harryego.
-Nie, czemu?- posmutniał.
-Przy nich się nie da.. sam dobrze o tym wiesz...
-No racja...
-No chyba że pójdziemy do mnie?- zaproponowałaś.
-Heloł my tu jesteśmy- powiedział Zayn.
-Nie da się tego nie zauważyć..-powiedziałaś.
-Czemu chcecie od nas iść?- spytał smutno Zayn.
-Bo przy was nie da się uczyć...Ok to co idziemy Harry.
-Jasne.- uśmiechnął się.
Zabraliście torby i ruszyliście w stronę korytarza. Zaczęliście się ubierać.
-A jak obiecamy że będziemy grzeczni?- spytał Louis.
-Nie.- powiedział Harry.- wy nigdy nie jesteście grzeczni kiedy chcę się uczyć.
-No Harryuś zostańcie- poczochrał go po włosach.
-Nie.- wyszczerzył zęby i po chwili wyszliście.
Szliście po woli w stronę twojego domu.
-Jak ty się uczysz przy nich na następny dzień?- spytałaś.
-Z reguły uczę się pod wieczór w swoim pokoju, wtedy oni są ciszej.
Uśmiechnęłaś się do niego. Po chwili byliście pod twoim domem. Weszliście do środka i się rozebraliście.
-Ok to może w salonie co?-spytałaś.
-Jasne.
Poszliście do salonu i z powrotem się rozłożyliście. Tutaj mieliście jednak spokój.
-Chciał byś coś do jedzenia albo do picia?- spytałaś.
-Może do picia.
-Ok.
-Dzięki.
Poszłaś do kuchni i nalałaś wam jakiegoś soku.
Siedzieliście dość długo. Czasem było wesoło a czasem byliście skupieni. Tak wam zeszło. O parę minut po 18:00 przyjechała twoja ciocia i wujek. Usłyszeliście jak otwierają się drzwi.
-Kto to?- spytał Harry.
-Pewnie moja ciocia z wujkiem.
-Ok- uśmiechnął się.
*************************
Przepraszam ale muszę teraz skończyć ;) jutro będzie dalej ;) przepraszam za jakie kolwiek błędy ;*** super że jest ponad 2000 wejść, naprawdę wam dziękuję :) :* <333









czwartek, 23 sierpnia 2012

Informacja

Przepraszam was ale dziś 10 rozdziału nie będzie :** jutro będzie długi w zamian za to że dziś nie ma :** jeszcze raz przepraszam <333

środa, 22 sierpnia 2012

Rozdział 9

Pomogłaś chłopakom jakoś ogarnąć dom. Po około godzinie skończyliście.
-ok to ja się zbieram.- powiedziałaś siedząc na sofie w salonie. Obok cb siedział Zayn a a drugiej Niall.
-Nie.- odparł Zayn.
-Zayn tak.
-Nie
ja cię nigdzie nie puszczam- przytulił cie do siebie.
-Jesteś nawalony- zaśmiałaś się.
-Oh nie narzekaj.
-ok zbieram się.
Wyrwałaś się z objęć Zayna i ruszyłaś w stronę drzwi wyjściowych.
-odprowadzę cię- powiedział idący za tobą Harry.
-dziękuję.
Kiedy Harry ubrał kurtkę oboje ruszyliście w stronę twojego domu. Po jakichś 5min lub 10 bo szliście powoli byliście pod twoim domem.
-Spotkamy się jutro to znaczy dziś?- spytał śmiejąc się oraz stojąc na przeciwko cb. Było strasznie ci zimno. Czuć było mróz.
-nie zbyt mogę.. Chciałabym spędzić trochę czasu z ciocią i wujkiem.
-rozumiem to co w poniedziałek?- spytał.
-jasne.- odparłaś z uśmiechem.- ok idę do domu,
zaraz tu zamarznę.
-jest połowa października i wcale nie jest tak zimno.- powiedział łapiąc cię za ręce.- wiesz chyba naprawdę jest zimno, ręce masz jak lód.
-Pomijając fakt że ty masz spodnie a ja sukienkę po wyżej kolan i cienką kurtkę a ty płaszcz to można powiedzieć że jest ciepło.- zaśmiałaś się  on również.- ok to do poniedziałku.
-do zobaczenia- odparł i złożył na twoim policzku ciepłego całusa.
I tak rozdzieliliście się. Weszłaś po cichu do domu ale to i tak na nic się nie zdało. Gdy weszłaś do domu zobaczyłaś palące się światło w kuchni. Zdjęłaś kurtkę i buty. Ruszyłaś w stronę światła.
-hej skarbie, wróciłaś?- to była twoja ciocia.
-tak impreza już się skończyła. A ty co nie śpisz?- spytałaś.
-a wiesz jakoś tak nie mogę.
-mi w sumie też  się nie chce ale postanowiłam wrócić- oparłaś się o blat koło cioci.
-kochasz go?- zapytała nagle ciocia i spojrzała na cb.
- o co ci ciociu chodzi?- spytałaś zdziwiona.
-pytam o Harryego, widziałam jak cię odprowadził.
- w sumie to my jesteśmy razem..- bałaś się reakcji cioci.
-Tak?- spytała zdziwiona.- to fajnie cieszę się ale czy nie uważasz że to nie za wcześnie?
-Myślałam ale zobaczyłam że mu zależy więc zgodziłam się na bycie jego dziewczyną. Jesteśmy razem ale nie chcę mieć takiego..no jak by to ując..za słodkiego związku..
-nie rozumiem- powiedziała ciocia marszcząc brwi i patrząc na cb.
- chodzi mi o to że nie chcę aby były ciągle jakieś pocałunki, ciągle bycie razem, ciągłe przytulanie się czy chodzenie na romantyczne kolacje każdego wieczora..ok jesteśmy razem ale bez przesady. Jesteśmy parą ale też i nadal przyjaciółmi ze szkoły.- uśmiechnęłaś się.
-bądź z nim szczęśliwa jak najdłużej.- powiedziała po czym mocno cię przytuliła. wtuliłaś się w  nią. Ulżyło ci gdy usłyszałaś taką reakcję cioci.
-kocham cię ciociu- powiedziałaś.
-ja cb też- odparła.
Poszłyście obydwie do salonu i rozmawiałyście. Kochałaś ten kontakt pomiędzy wami. Cioci  mogłaś powiedzieć wszystko ale nie powiedziałaś jej jednego.. tego co powiedziała ci Alex na temat Harryego. Zgodziłaś się na ten związek lecz ciągle masz obawy.
Przesiedziałyście tak razem do 9:00 następnie wstał wujek i do was dołączył. Zjedliście razem śniadanie w bardzo miłej atmosferze wręcz wesołej. Na chwilę opanowałaś śmiech i się zamyśliłaś.
- coś ci jest?- spytał wujek.
-Nigdy nie myślałam że moje życie zmieni się aż tak przez jeden tydzień.
-Mamy to rozumieć w pozytywnym znaczeniu?-  spytała ciocia.
-W bardzo pozytywnym.. ty wiesz do czego ja zmierzam- uśmiechnęłaś się.
-no tak- odparła odwzajemniając uśmiech.
- a ja nie wiem o co chodzi.- zaśmiał się wujek.
-dowiesz się w swoim czasie- odpowiedziała ciocia z uśmiechem.
Poszłaś na górę się przebrać w zwykłe ciuchy oraz zmyłaś makijaż.
Do godziny 16:00 przesiedzieliście razem. Później poszliście na miasto. Chodziliście tak w trójkę po Londynie. Po chwili zobaczyłaś na chodniku znaną ci postać a raczej pięć. Byli dość daleko ale  jedna z nich coraz szybciej zmierzała w waszym kierunku. Gdy była dość blisko zauważyłaś że to Harry. Po chwili do was doszedł.
-dzień dobry- zwrócił się do twojej cioci i wujka.
-dzień dobry- odpowiedzieli mu.
-Hej- powiedział do cb i cię przytulił. Ty zrobiłaś to  samo ale po chwili oderwałaś się. Mina twojej cioci była zadowolona lecz twojego wujka typu 'wtf'.
-pewnie się znacie to jest Harry.- powiedziałaś z uśmiechem.
-Miło mi Harry.- podał im rękę a po chwili doszli reszta zespołu i się z tobą przywitali podobnie jak Harry.
-o tych przystojniakach nic nam nie mówiłaś- powiedziała uśmiechnięta ciocia.
- a tak jakoś zapomniałam.
-Jak mogłaś- powiedział Zayn. Zaczęliście się wszyscy śmiać.
Zapoznałaś chłopaków z twoim wujkiem i ciocią.
- ok to my nie będziemy przeszkadzać- powiedział Harry i na pożegnanie przytulił cię i dał całusa w polik.
- ok do zobaczenia- powiedziałaś i odwzajemniłaś uśmiech.
- ja tez mogę?- spytał Zayn robiąc smutną minkę.
-Jasne- uśmiechnęłaś się do niego i go przytuliłaś.
-pa- odpowiedzieli równo a ty im pomachałaś. Koło 18:00 wróciliście do domu.
-no więc wujek poznałeś mojego chłopaka.- powiedziałaś rozbierając się.
-Kogo? bo poznałem ich pięciu- zaśmiał się.
-Harry to mój chłopak. Ciocia ci wszystko powie ja idę spać. Całą noc nie spałam.
-ok.
Poszłaś na górę przebrałaś się i włączyłaś na chwilę  laptopa.
Koło 20:00 położyłaś się spać. Po chwili dostałaś sms. Był on od Harryego.
'cieszę się że poznałem twoją rodzinę a przynajmniej jej część :) dobry początek związku nie uważasz? :) Kocham cię xx :**' Odpisałaś mu 'może to coś znaczy ;) też cię kocham <33'
Po tej rozmowie usnęłaś. Rano byłaś nie wyspana. Lecz jakimś cudem wstałaś. Zaczęłaś się szykować do szkoły. Zjadłaś śniadanie,  Ogarnęłaś się i poszłaś założyć buty. Zadzwonił dzwonek do drzwi.
-kochanie otworzysz?- to twoja ciocia.
-Jasne ciociu.
Otworzyłaś drzwi a w nich  ujrzałaś Harryego.
-hej- powiedział słodko.
-Hej- przywitałaś go i mocno go przytuliłaś a on cb.
- kto to?- spytała ciocia i wyjrzała zza drzwi kuchni.
-to Harry,
-Witaj Harry.- przywitała go miło.
-Dzień dobry- odparł.
Zawiązałaś do końca buty założyłaś kurtkę i w sumie to byłaś gotowa.
-ok możemy iść-powiedziałaś do Harryego- wychodzę!
-Pa!- odpowiedziała ciocia. Ruszyliście razem do szkoły.
-Harry co do naszego związku..
-Tak?
-Bo chcę być twoją dziewczyną ale żeby  ten związek nie był taki że ciągle randki,  namiętne pocałunki, że po za sobą świata nie widzimy..rozumiesz? Tak jak jest tak jest super. Po prostu chcę abyś był nadal moim przyjacielem jak i również chłopakiem...
-Przez chwilę Harry nic nie odpowiadał. Bałaś się jego reakcji.
*****************************************
Nie obiecuję że jutro będzie następny rozdział ale no zobaczę ;) no chyba że już jest nudno to mogę nie pisać ;) komentujcie jeśli chcecie a no i przepraszam za jakie kolwiek błędy jeśli są ;)